Servant
Ej, dobre to jest. M. Night Shyamalan znowu zaskoczył i dostarczył coś naprawdę solidnego, zaskakującego i trzymającego w napięciu.
Serial ma niesamowity klimat, który momentami mógłbym określić klaustrofobicznym. Przez niemalże cały czas akcja umiejscowiona jest w domu głównych bohaterów - przez wszystkie 10 odcinków to może łącznie 5 minut jest poza nim. Sporo zbliżeń na twarze, ręce i przedmioty co też daje dziwny efekt.
Wszystko jest tak umiejętnie prowadzone, że tak naprawdę nie wiadomo, gdzie to zmierza. Każdy kolejny odcinek zdradza jakiś rąbek tajemnicy, a całość jest zakończona całkiem satysfakcjonującym finałem. Furtka do połowy otwarta, ale na szczęście będzie kolejna seria.
Tradycyjnie najgorsza Lauren Ambrose, czyli coś co powtarza się od Six Feet Under. Lata mijają, a ona nieprzerwanie irytująca. Jakby znaleźć lepszą aktorkę do głównej roli, która poradziłaby sobie u boku bardzo dobrych Kebbella i Grinta oraz przeeeświetnej Nell Tiger Free to byłoby lepiej. Zresztą ta ostatnia nie była mi znana (okazuje się, że zagrała Myrcellę Baratheon w GoT), a tutaj wow. Niesamowicie oszczędna rola - tajemnicza bardzo chłodna, ograniczone ukazywanie emocji, co najwyżej jakiś delikatny uśmieszek, sposób poruszania się, mówienia. Naprawdę udana kreacja.
Ode mnie 7,5/10. Byłoby oczko wyżej gdyby nie Ambrose. Czekam na 2. sezon, który został już zapowiedziany.
PS ten serial to mocna odmiana food porn z racji potraw jakie gotuje główny bohater - jak ktoś lubi to powinien obejrzeć ;)
Ej, dobre to jest. M. Night Shyamalan znowu zaskoczył i dostarczył coś naprawdę solidnego, zaskakującego i trzymającego w napięciu.
Serial ma niesamowity klimat, który momentami mógłbym określić klaustrofobicznym. Przez niemalże cały czas akcja umiejscowiona jest w domu głównych bohaterów - przez wszystkie 10 odcinków to może łącznie 5 minut jest poza nim. Sporo zbliżeń na twarze, ręce i przedmioty co też daje dziwny efekt.
Wszystko jest tak umiejętnie prowadzone, że tak naprawdę nie wiadomo, gdzie to zmierza. Każdy kolejny odcinek zdradza jakiś rąbek tajemnicy, a całość jest zakończona całkiem satysfakcjonującym finałem. Furtka do połowy otwarta, ale na szczęście będzie kolejna seria.
Tradycyjnie najgorsza Lauren Ambrose, czyli coś co powtarza się od Six Feet Under. Lata mijają, a ona nieprzerwanie irytująca. Jakby znaleźć lepszą aktorkę do głównej roli, która poradziłaby sobie u boku bardzo dobrych Kebbella i Grinta oraz przeeeświetnej Nell Tiger Free to byłoby lepiej. Zresztą ta ostatnia nie była mi znana (okazuje się, że zagrała Myrcellę Baratheon w GoT), a tutaj wow. Niesamowicie oszczędna rola - tajemnicza bardzo chłodna, ograniczone ukazywanie emocji, co najwyżej jakiś delikatny uśmieszek, sposób poruszania się, mówienia. Naprawdę udana kreacja.
Ode mnie 7,5/10. Byłoby oczko wyżej gdyby nie Ambrose. Czekam na 2. sezon, który został już zapowiedziany.
PS ten serial to mocna odmiana food porn z racji potraw jakie gotuje główny bohater - jak ktoś lubi to powinien obejrzeć ;)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
30-03-2020, 20:16





