(02-04-2020, 15:03)Craven napisał(a): 365 dni - wydawałoby się, że ciekawość zwyciężyła, ale jednak przegrała z tym filmem, bo wyłączyłem i obejrzałem dzieło pt. "The Core". To chyba powinno oddać skalę żenady.
A ja dałem radę posiłkując się paroma kieliszkami Martini - z plusów - widoczki chwilami nawet ładne, a "momenty" w sumie lepsze niż się spodziewałem. Poza tym nic, fabularna pustka i bezsens, zamysł wyjściowy z dupy, główna bohaterka zachowuje się dziwnie, do tego kulawa konstrukcja szczególnie w zakończeniu z wyjątkowo niezgrabnym cliffhangerem. No i jak się tak zastanowić nad przesłaniem tego filmu... cóż, ciekaw jestem jakie byłyby reakcje gdyby taką książkę napisał facet.
3/10
02-04-2020, 15:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-04-2020, 15:38 przez Gieferg.)





