(12-04-2020, 13:21)Lawrence napisał(a): Nie będę ukrywał, że post Corna mnie trochę zasmucił.Nie tylko dlatego, że myślałem, że czasy pogardliwego traktowania prequeli minęły, szczególnie wraz z tym co otrzymaliśmy od Disney'a. I teraz to po prequelach jadą co najwyżej osoby, które na siłę starają się być "edgy", czy też starają się dogonić dawny trend, kiedy to pseudo-krytycy z YouTube'a prześcigali się kto bardziej będzie się z tych filmów nabijał. I piszę to dlatego ze smutkiem, gdyż Corn jest jednym z tych stałych forumowiczów, których bardzo szanuję i który miał zawsze bardzo wyważone posty. Ale naturalnie szanuję jego opinię, ale całkowicie się z nią nie zgadzam. Dzięki prequelom oryginalna trylogia nabiera zupełnie nowego znaczenia i wtedy też te sześć filmów przeradza się w historię Wybrańca Anakina Skywalkera.
A już mówienie, że gdyby wymazać prequele to nic by się nie stało, to już gruba przesada. Gdyż prequele dały nam najbardziej epicki utwór w historii wszechświata. (...)
Wymazując prequele, niszczymy "Duel of the Fates!". I dlatego też jeżeli zostaną wynalezione podróże w czasie i ktoś będzie chciał je wykorzystać, aby wymazać prequele, to ja będę zmuszony za nim ruszyć i się nim zająć!
To że w prequelach znajdą się perły (wciąż mam OST z Ep. 1 na CD - geniusz i grę Phantom Mance - Racers na Nintendo 64), to nie zmienia faktu, że jakby tego nie było to bym niczego nie stracił w swoim życiu. Klasyczna trylogia jest za to doskonałym produktem, wyrosłym z garażowej pasji do filmu i literatury, ma w sobie niesamowity worldbulding, konstrukcje scenariusza, scenografie, efekty DŹWIĘKOWE (często zapomina się, że przecież ktoś musiał wymyślić na nowo brzmienie miecza świetlnego) i w ogóle jest perłą w historii kinematografii. Kiedy próbowałem swoich sił w pisaniu opowiadań lata temu, kiedy jeszcze rozważałem karierę jako pisarz to Nowa Nadzieja zawsze stanowiła dla mnie idealny wzór opowieści, w której nie ma fałszywej nuty i zbędnego wątku - wszystko jest na swoim miejscu. Nie mogę tego powiedzieć o żadnej części nowej trylogii czy trylogii Disneya, a to że mają lepsze efekty czy kilka fajnych utworów muzycznych to cóż - tylko dodatek.
14-04-2020, 12:27
Nie tylko dlatego, że myślałem, że czasy pogardliwego traktowania prequeli minęły, szczególnie wraz z tym co otrzymaliśmy od Disney'a. I teraz to po prequelach jadą co najwyżej osoby, które na siłę starają się być "edgy", czy też starają się dogonić dawny trend, kiedy to pseudo-krytycy z YouTube'a prześcigali się kto bardziej będzie się z tych filmów nabijał. I piszę to dlatego ze smutkiem, gdyż Corn jest jednym z tych stałych forumowiczów, których bardzo szanuję i który miał zawsze bardzo wyważone posty. Ale naturalnie szanuję jego opinię, ale całkowicie się z nią nie zgadzam. Dzięki prequelom oryginalna trylogia nabiera zupełnie nowego znaczenia i wtedy też te sześć filmów przeradza się w historię Wybrańca Anakina Skywalkera.




