100% zgody, że to jest zabieg czysto formalny. Do tego zresztą starałem się nawiązać w ostatnich zdaniach poprzedniego posta. Cała moja obserwacja wynika z tego, że ten film bardziej we mnie trafił po seansie. W takich sytuacjach miewam mniejszy problem z realizmem i immersyjnością. Powiem więcej, w trakcie seansu pierwszego uznałem ten zabieg za szkodliwy właśnie i wręcz zostawił mnie z jakimś uczuciem zawodu. Dopiero po czasie właśnie, jak myślałem o filmie, to zaczęło mnie jakoś uwierać, że bohaterowie wyszli z tego wszystkiego suchą stopą i wrócili do swojego codziennego brudu. Siły dodaje temu fakt, że głównym przeciwnikiem gry był gość, który w sumie jakoś wiele do ukrycia nie miał.
W pełni się zgadzam więc z Tobą, że ten, bardzo przecież mocny zabieg, jest bardziej wyborem twórców, niż bohaterów. Tylko mnie to jakoś pasuje. Mam wrażenie, że to miał wręcz widza wkurzyć. Miało wywołać w nim poczucie niesprawiedliwości. Bohaterowie mieli się spocić na myśl o grze, może właśnie rozegrać ewentualne scenariusze w swojej głowie. Interpretuję to trochę w taki sposób, że ta umowność, ta przesada, te niewiarygodne zbiegi okoliczności wynikają z tego, że przebieg nieistniejącej gry, jest czymś w rodzaju kulminacji ich obaw. Każde z nich po wysłuchaniu propozycji zaczyna w głowie snuć straszne dla siebie wizje, a my oglądamy ich sumę. Moim zdaniem w tym momencie to się zaczyna wszystko kleić. Ok, nadal jest to całościowo wyłącznie baza do rozmyślań, a nie "prawda na ekranie". W sytuacji jednak gry, wzorem polskiej wersji, twórcy udają,. że mamy do czynienia z rzeczywistą sytuacją, to problemem staje właśnie ten realizm.
Nie jestem fanem takich zabiegów. Jednak w tym wypadku został on użyty tak świadomie, tak trafnie i tak dobrze dopełnia całość, że rezygnacja z niego rozbija mi sens opowieści.
W pełni się zgadzam więc z Tobą, że ten, bardzo przecież mocny zabieg, jest bardziej wyborem twórców, niż bohaterów. Tylko mnie to jakoś pasuje. Mam wrażenie, że to miał wręcz widza wkurzyć. Miało wywołać w nim poczucie niesprawiedliwości. Bohaterowie mieli się spocić na myśl o grze, może właśnie rozegrać ewentualne scenariusze w swojej głowie. Interpretuję to trochę w taki sposób, że ta umowność, ta przesada, te niewiarygodne zbiegi okoliczności wynikają z tego, że przebieg nieistniejącej gry, jest czymś w rodzaju kulminacji ich obaw. Każde z nich po wysłuchaniu propozycji zaczyna w głowie snuć straszne dla siebie wizje, a my oglądamy ich sumę. Moim zdaniem w tym momencie to się zaczyna wszystko kleić. Ok, nadal jest to całościowo wyłącznie baza do rozmyślań, a nie "prawda na ekranie". W sytuacji jednak gry, wzorem polskiej wersji, twórcy udają,. że mamy do czynienia z rzeczywistą sytuacją, to problemem staje właśnie ten realizm.
Nie jestem fanem takich zabiegów. Jednak w tym wypadku został on użyty tak świadomie, tak trafnie i tak dobrze dopełnia całość, że rezygnacja z niego rozbija mi sens opowieści.
.
19-04-2020, 17:21





