Dwunastu (2007)
Rosyjska wariacja na temat „Dwunastu gniewnych ludzi”. Niektóre aspekty są żywcem przeniesione z oryginału, niektóre rzeczy są zupełnie nowe, np dodanie całej historii chłopca, plus nakierowanie na prawdziwych sprawców.
Aktorstwo jest… rosyjskie, czyli typowa gestykulacja, dialogi i zachowania. Co nie jest wcale minusem: w filmie jest mnóstwo rosyjskiego sosu z dodatkami kaukaskimi (oskarżony jest Czeczenem). Film jest o wiele mniej klaustrofobiczny niż oryginał bo dzieje się w dużej hali gimnastycznej. Narracyjnie są dłużyzny (ponad 2.5 godziny, potrzebny tutaj dobry montażysta), reżyseria też o wiele gorsza niż u Lumeta.
Plusem jest dodatkowy dylemat z jakim muszą się zmierzyć ławnicy na końcu. Minusem jest taniość i dosłowność niektórych emocjonalnych rozwiązań.
Chwilami się dłużył, więc 6/10. Do oryginału nic nigdy nie będzie mieć startu.
Wstręt (1965), reż Roman Polański
Powtórka po wielu latach.
Ten film musiał być niezłym szokiem w 1965 roku i pokazuje że gdyby Polański nie opuścił kraju (po Nożu w wodzie), całkiem możliwe, że jego kunszt mógł się poważnie zmarnować. Klimat powolnego popadania w obłęd, przy bardzo oszczędnych środkach. Znakomita reżyseria Polańskiego (te ujęcia zza ramienia), powolna narracja, praktycznie zero akcji, rewelacyjna Deneuve (która chyba wygląda tutaj i gra najlepiej karierze), no i wątki molestowania i pedofilii podane w bardzo subtelny sposób. Znakomite sceny wydumanego gwałtu przy tykaniu tylko zegara.
"Wstręt" jest na pewno wybitnym filmem, detalicznie, drobiazgowo wyreżyserowanym z tym nie do powtórzenia klaustrofobicznym nastrojem. Należy do tej wąskiej kategorii filmów które się nie starzeją, dlatego budzi podziw po latach. W zestawieniu do dzisiejszej chaotycznej narracji świeci jak klejnot w koronie.
Znakomity film, 9/10.
Nóż w wodzie (1961), reż Roman Polański
Również powtórka po latach za którą Polański była atakowany za niby propaganowanie „zachodnich wartości” w socjalistycznej ojczyźnie.
Znowu praktycznie zero akcji, powolna narracja, i stopniowo budujące się napięcie między ustawionym już samcem alfa i młodym kogucikiem. Plus Mazury w swojej krasie.
Jak zawsze, rewelacyjny Leon Niemczyk (gdyby był Amerykaninem, to Hollywood miałby u stóp), dobry Malanowski i nawet rzekomo drewniana Ubecka zagrała wg mnie dobrze. Rewelacyjna muzyka Komedy, i temat który się nie starzeje. Ten film się nie zestarzał, zwłaszcza tematycznie. Dobre zakończenie.
Niezły debiut, że tak powiem i jedyny polski film w karierze Polańskiego.
8/10.
Rosyjska wariacja na temat „Dwunastu gniewnych ludzi”. Niektóre aspekty są żywcem przeniesione z oryginału, niektóre rzeczy są zupełnie nowe, np dodanie całej historii chłopca, plus nakierowanie na prawdziwych sprawców.
Aktorstwo jest… rosyjskie, czyli typowa gestykulacja, dialogi i zachowania. Co nie jest wcale minusem: w filmie jest mnóstwo rosyjskiego sosu z dodatkami kaukaskimi (oskarżony jest Czeczenem). Film jest o wiele mniej klaustrofobiczny niż oryginał bo dzieje się w dużej hali gimnastycznej. Narracyjnie są dłużyzny (ponad 2.5 godziny, potrzebny tutaj dobry montażysta), reżyseria też o wiele gorsza niż u Lumeta.
Plusem jest dodatkowy dylemat z jakim muszą się zmierzyć ławnicy na końcu. Minusem jest taniość i dosłowność niektórych emocjonalnych rozwiązań.
Chwilami się dłużył, więc 6/10. Do oryginału nic nigdy nie będzie mieć startu.
Wstręt (1965), reż Roman Polański
Powtórka po wielu latach.
Ten film musiał być niezłym szokiem w 1965 roku i pokazuje że gdyby Polański nie opuścił kraju (po Nożu w wodzie), całkiem możliwe, że jego kunszt mógł się poważnie zmarnować. Klimat powolnego popadania w obłęd, przy bardzo oszczędnych środkach. Znakomita reżyseria Polańskiego (te ujęcia zza ramienia), powolna narracja, praktycznie zero akcji, rewelacyjna Deneuve (która chyba wygląda tutaj i gra najlepiej karierze), no i wątki molestowania i pedofilii podane w bardzo subtelny sposób. Znakomite sceny wydumanego gwałtu przy tykaniu tylko zegara.
"Wstręt" jest na pewno wybitnym filmem, detalicznie, drobiazgowo wyreżyserowanym z tym nie do powtórzenia klaustrofobicznym nastrojem. Należy do tej wąskiej kategorii filmów które się nie starzeją, dlatego budzi podziw po latach. W zestawieniu do dzisiejszej chaotycznej narracji świeci jak klejnot w koronie.
Znakomity film, 9/10.
Nóż w wodzie (1961), reż Roman Polański
Również powtórka po latach za którą Polański była atakowany za niby propaganowanie „zachodnich wartości” w socjalistycznej ojczyźnie.
Znowu praktycznie zero akcji, powolna narracja, i stopniowo budujące się napięcie między ustawionym już samcem alfa i młodym kogucikiem. Plus Mazury w swojej krasie.
Jak zawsze, rewelacyjny Leon Niemczyk (gdyby był Amerykaninem, to Hollywood miałby u stóp), dobry Malanowski i nawet rzekomo drewniana Ubecka zagrała wg mnie dobrze. Rewelacyjna muzyka Komedy, i temat który się nie starzeje. Ten film się nie zestarzał, zwłaszcza tematycznie. Dobre zakończenie.
Niezły debiut, że tak powiem i jedyny polski film w karierze Polańskiego.
8/10.
02-05-2020, 12:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2020, 13:38 przez Doppelganger.)





