Okno na podwórze, reż Alfred Hitchcock 1954
Kolejna powtórka po latach. Pomysł przedni - facet pzykuty do łożka zaczyna podlądać sąsiadów z racji ogarniającej go nudy. I tak oto Hitchcock stworzył praktycznie coś z niczego w klimacie klaustrofobicznym zi niejednoznacznym zakończeniem.
Reżyser tak subtelnie buduje atmosferę, że nie wiadomo kiedy, a już siedzimy w tym po uszy. Podobnie też przedstawia nam sąsiadów, kilka sekundowych urywków z ich codziennego życia widzianego przez okno z naprzeciwka, a już mamy wyrobione o nich zdanie i dopowiadamy sobie całą resztę. Ten film, podobnie jak i inny z moich ulubionych (młodszy o trzy lata "Dwunastu gniewnych ludzi") zachowuje klasyczną jedność miejsca, akcji i czasu. Daje to znakomite rezultaty.
Ciekawy i zabawny jest stosunek Jeffa do Lisy: ona tylko czeka na to aby ho usidlić, on broni się rękami i nogami przed małżeństwem, mimo że Grace Kelly sztuka niezła. No ale on jest wolnym strzelcem z racji zawodu i nienawidzi nawet tego czasu który musi spędzić w łóżku.
Czy Thorwald Waszym zdaniem zabił tę zonę czy nie? To wcale nie jest oczywiste, a ostatnia scena sugeruje że Jeffowi to wszystko się mogło nawet przyśnić.
Wszyscy jesteśmy poglądaczami. 8/10
Kolejna powtórka po latach. Pomysł przedni - facet pzykuty do łożka zaczyna podlądać sąsiadów z racji ogarniającej go nudy. I tak oto Hitchcock stworzył praktycznie coś z niczego w klimacie klaustrofobicznym zi niejednoznacznym zakończeniem.
Reżyser tak subtelnie buduje atmosferę, że nie wiadomo kiedy, a już siedzimy w tym po uszy. Podobnie też przedstawia nam sąsiadów, kilka sekundowych urywków z ich codziennego życia widzianego przez okno z naprzeciwka, a już mamy wyrobione o nich zdanie i dopowiadamy sobie całą resztę. Ten film, podobnie jak i inny z moich ulubionych (młodszy o trzy lata "Dwunastu gniewnych ludzi") zachowuje klasyczną jedność miejsca, akcji i czasu. Daje to znakomite rezultaty.
Ciekawy i zabawny jest stosunek Jeffa do Lisy: ona tylko czeka na to aby ho usidlić, on broni się rękami i nogami przed małżeństwem, mimo że Grace Kelly sztuka niezła. No ale on jest wolnym strzelcem z racji zawodu i nienawidzi nawet tego czasu który musi spędzić w łóżku.
Czy Thorwald Waszym zdaniem zabił tę zonę czy nie? To wcale nie jest oczywiste, a ostatnia scena sugeruje że Jeffowi to wszystko się mogło nawet przyśnić.
Wszyscy jesteśmy poglądaczami. 8/10
05-05-2020, 13:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2020, 17:08 przez Doppelganger.)





