Tales from the loop
lubię porównywać sobie filmy czy seriale z czymś co już widziałem i co ma jakieś mocne punkty wspólne.
otóż, jak głupio by to nie zabrzmiało, to "tales from the loop" mocno przypomina mi swojski cykl dziecięcy "magiczne drzewo" andrzeja maleszki. podobna jest koncepcja magicznych artefaktów których działanie jest spektakularne i zależne od woli scenarzysty, podobna jest obecność specyficznego, nieco melancholijnego nastroju, większość serialu krąży też wokół problemów i postaci dzieci.
podstawowa różnica to taka że działanie artefaktów w "tales (...)" ma o wiele bardziej nieodwracalny charakter. ogółem jednak miałem cały czas wrażenie ze oglądam kino młodzieżowe które rości sobie pretensje do zajmowania się poważnymi problemami, ale tylko ślizga się po ich powierzchni popadając w banał.
pozostało rozczarowanie i wrażenie zmarnowanego potencjału
no ok, duży plus za scenografię
lubię porównywać sobie filmy czy seriale z czymś co już widziałem i co ma jakieś mocne punkty wspólne.
otóż, jak głupio by to nie zabrzmiało, to "tales from the loop" mocno przypomina mi swojski cykl dziecięcy "magiczne drzewo" andrzeja maleszki. podobna jest koncepcja magicznych artefaktów których działanie jest spektakularne i zależne od woli scenarzysty, podobna jest obecność specyficznego, nieco melancholijnego nastroju, większość serialu krąży też wokół problemów i postaci dzieci.
podstawowa różnica to taka że działanie artefaktów w "tales (...)" ma o wiele bardziej nieodwracalny charakter. ogółem jednak miałem cały czas wrażenie ze oglądam kino młodzieżowe które rości sobie pretensje do zajmowania się poważnymi problemami, ale tylko ślizga się po ich powierzchni popadając w banał.
pozostało rozczarowanie i wrażenie zmarnowanego potencjału
no ok, duży plus za scenografię
tak że o.
11-05-2020, 09:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-05-2020, 10:00 przez f.lamer.)





