The Last Dance (2020)
Nie widzę tematu, ale kilka słów trzeba napisać ku pamięci :)
No jakie to jest dobre to głowa mała. Chyba ostatnio to tylko "Gra o tron", "Sukcesja" czy "Dark Crystal" wywoływały u mnie takie emocje i czekanie na kolejne odcinki, a to przecież "tylko" dokument i to o sporcie. Zupełnie nie moja tematyka.
Najlepszy okres w historii koszykówki przez pryzmat najlepszej drużyny w historii. Hej hej tu N BI EJ!!!
Bałem się trochę, że całość będzie jakąś laurką o Jordanie, którego siłą rzeczy jest tu najwięcej, ale na szczęście nie. Nie ma też szukania na siłę sensacji i całość jest bardzo dobrze wyważona. Fajnie, że sporo miejsca poświęcono i Pippenowi i Rodmanowi czy Jacksonowi. Nawet jak dla kogoś kto oglądał wiele z tych meczów na żywo i interesował się NBA z tamtego okresu bardzo mocno to jest masę ciekawostek i nakręcone jest to po prostu miodnie. Lubię bardzo szczerość Jordana, który z pełną świadomością wie, że był lepszy od wszystkich i to o dwie długości, ale nie jest bucem uważającym się za Boga. No i popatrzeć na tych wszystkich wielkich rywali Bullsów z tamtego okresu - Thomasa, Malone`a, Ewinga, Barkleya, Paytona, Millera, Magica, Drexlera...
Ależ to była kumulacja gwiazd w jednym okresie. I jakiego pecha mieli, że trafili na okres takiej ekipy Bullsów.
Ale Pistons to jednak cwele, zawsze to wiedziałem i tylko się teraz utwierdziłem. Z wyjątkiem Rodmana, bo to sukinsyn, ale nasz sukinsyn :D
Nie widzę tematu, ale kilka słów trzeba napisać ku pamięci :)
No jakie to jest dobre to głowa mała. Chyba ostatnio to tylko "Gra o tron", "Sukcesja" czy "Dark Crystal" wywoływały u mnie takie emocje i czekanie na kolejne odcinki, a to przecież "tylko" dokument i to o sporcie. Zupełnie nie moja tematyka.
Najlepszy okres w historii koszykówki przez pryzmat najlepszej drużyny w historii. Hej hej tu N BI EJ!!!
Bałem się trochę, że całość będzie jakąś laurką o Jordanie, którego siłą rzeczy jest tu najwięcej, ale na szczęście nie. Nie ma też szukania na siłę sensacji i całość jest bardzo dobrze wyważona. Fajnie, że sporo miejsca poświęcono i Pippenowi i Rodmanowi czy Jacksonowi. Nawet jak dla kogoś kto oglądał wiele z tych meczów na żywo i interesował się NBA z tamtego okresu bardzo mocno to jest masę ciekawostek i nakręcone jest to po prostu miodnie. Lubię bardzo szczerość Jordana, który z pełną świadomością wie, że był lepszy od wszystkich i to o dwie długości, ale nie jest bucem uważającym się za Boga. No i popatrzeć na tych wszystkich wielkich rywali Bullsów z tamtego okresu - Thomasa, Malone`a, Ewinga, Barkleya, Paytona, Millera, Magica, Drexlera...
Ależ to była kumulacja gwiazd w jednym okresie. I jakiego pecha mieli, że trafili na okres takiej ekipy Bullsów.
Ale Pistons to jednak cwele, zawsze to wiedziałem i tylko się teraz utwierdziłem. Z wyjątkiem Rodmana, bo to sukinsyn, ale nasz sukinsyn :D
(16-05-2020, 01:27)ugh napisał(a): Czy może mi ktoś wyjaśnić jedną rzecz? Ogląda się nieźle, choć dupy nie urywa. Jak mocno w górę skacze poziom w kolejnych sezonach (i od którego zaczyna iść do góry)? Bo ja sobie nie wyobrażam, żeby sit-com, który obrósł taką legendą, pobił rekord oglądalności w historii tego gatunku, uczynił z Jerry'ego prawie miliardera - w kolejnych sezonach prezentował podobny poziom, co w pierwszym sezonie. Po prostu sobie nie wyobrażam.Pierwszy i w sumie drugi sezon są mocno przeciętne. Co jakiś czas robię sobie powtórkę i do tych dwóch sezonów wracam bardzo rzadko. Za to od trzeciego sezonu do samego końca to dla mnie najlepszy serial komediowy w historii.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
18-05-2020, 12:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-05-2020, 13:31 przez Dr Strangelove.)






