Może ja odpowiem:
- Midichloriany odbierały mistyczności Mocy i wychodziło, że możesz zostać Jedi dopiero, jeśli masz ileś tam krwinek.
- Tekst o piasku był w sumie jednym z mniej słabszych dialogów i w rękach sprawniejszej reżyserii lepiej by wybrzmiał, ale fatalne wykonanie i intonacja Christensena w połączeniu wyglądem licealisty zrobiły swoje i wyglądało to jak marudzenie jakiegoś mazgaja. To ta sama sytuacja, gdy nastoletni Robin z Batmanów Schumachera wypowiada się o swym bólu, ale że grający O'Donnell miał z 25 lat, w oczach widzów wyszedł na niedojrzałą roszczeniową jęczydupę.
- Walki przypominały cut-scenki z gier, były zbyt efekciarskie, zbyt często sięgano do wymachiwania jarzeniówką (dlatego walka Obi Wan kontra Jango rox) plus dawanie miecza świetlnego każdemu Jedi/Sithowi mijało się z celem i niekiedy pachniało fan-service'em (c'mon Yoda? Palpatine!?).
- Midichloriany odbierały mistyczności Mocy i wychodziło, że możesz zostać Jedi dopiero, jeśli masz ileś tam krwinek.
- Tekst o piasku był w sumie jednym z mniej słabszych dialogów i w rękach sprawniejszej reżyserii lepiej by wybrzmiał, ale fatalne wykonanie i intonacja Christensena w połączeniu wyglądem licealisty zrobiły swoje i wyglądało to jak marudzenie jakiegoś mazgaja. To ta sama sytuacja, gdy nastoletni Robin z Batmanów Schumachera wypowiada się o swym bólu, ale że grający O'Donnell miał z 25 lat, w oczach widzów wyszedł na niedojrzałą roszczeniową jęczydupę.
- Walki przypominały cut-scenki z gier, były zbyt efekciarskie, zbyt często sięgano do wymachiwania jarzeniówką (dlatego walka Obi Wan kontra Jango rox) plus dawanie miecza świetlnego każdemu Jedi/Sithowi mijało się z celem i niekiedy pachniało fan-service'em (c'mon Yoda? Palpatine!?).
21-05-2020, 20:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2020, 20:18 przez OGPUEE.)





