Pan Tadeusz - przyznam się, że jak czytałem Pana Tadeusza w ramach lektury szkolnej, to zdziwiłem się jak mi dobrze się czytało i nawet podobało. Gorzej szło z adaptacją Wajdy, którą oglądaliśmy na polskim. Zdecydowałem się przypomnieć, choć nie nie spodziewałem się wielkich fajerwerków. I faktycznie - wspaniała realizacja, śliczna muzyka i tylko tyle.
Twórcy popełnili kardynalny błąd, by niewolnicze polegać na poemacie narodowego wieszcza i kazać aktorom teatralnie gęgać rymami. Już te disneyowskie live-action remake'i są bardziej swobodne. Sorry, ale język filmowy rządzi się swoimi prawami, co Wajda na pewno wie. Trzynastogłosek miał sens w wersji niemej z 1928 roku, a w innym przypadku wychodzą długie nudne sceny dialogowe rodem z konkursu recytatorskiego. W dodatku jeszcze wpadli na "genialny" pomysł, by dawać narrację Mickiewicza opisującą dokładnie co się dzieje na ekranie. Jako dowód bezmyślnego kopiowania oryginału jest narracja Mickiewicza o Hrabim - "wąsik poczerniony i młody żołnierz", a na ekranie 50-letni Kondrat z naturalnie brązowymi wąsami XD.
A sam poemat to zbiór luźno powiązanych scenek średnio nadający się na 3-aktowy film, przez co film jest jest nudny i nie ma co szukać jakichś punktów odniesienia i nadaje się jedynie dla nadętych studentów kierunków humanistycznych. I ciężko mi kibicować krzykliwym warchołom, którzy są główną przyczyną zaborów (które jak widać niespecjalnie ich sponiewierały, skoro mają swoje dworki, mogą nosić się po polsku i pomiatać chłopami). Jakby twórcy mieli jaja, to pozwoliliby na mówienie prozą i pozwolić na filmowe opowieść. Jakoś wcześniej polscy reżyserzy potrafili na przekór krytykom zrobić odważne adaptacje nadające się na filmowy seans, jak Antczak w "Nocach i dniach".
I lepszym tytułem byłby podtytuł: "Ostatni zajazd na Litwie", bo Tadeusz to żaden protagonista i w zasadzie ciężko mi wyróżnić jakiegoś głównego bohatera.
Co do castingu. Żebrowski jest beznadziejny jako Tadeusz, który w poemacie był prawdziwym menem, a nie jakimś pipkowatym mydłkiem z rozdziawioną gębą. Kondrat jest za stary na Hrabię i zawsze wyobrażałem go w wieku Tadeusza. Innymi kwiatkami są Linda jak ksiądz Maurer, Olbrychski jako Hulk wymachujący stołami czy Gąsowski w XVIII-wiecznym fraku urwany z telewizyjnego kabaretu.
Jak wspominałem realizacja jest wspaniała z sceną polonezu na czele, choć czasami dźwięk zachodzi i jest ta fatalna scena walki z kolesiem ubranym w kostium misia.
2/10
Twórcy popełnili kardynalny błąd, by niewolnicze polegać na poemacie narodowego wieszcza i kazać aktorom teatralnie gęgać rymami. Już te disneyowskie live-action remake'i są bardziej swobodne. Sorry, ale język filmowy rządzi się swoimi prawami, co Wajda na pewno wie. Trzynastogłosek miał sens w wersji niemej z 1928 roku, a w innym przypadku wychodzą długie nudne sceny dialogowe rodem z konkursu recytatorskiego. W dodatku jeszcze wpadli na "genialny" pomysł, by dawać narrację Mickiewicza opisującą dokładnie co się dzieje na ekranie. Jako dowód bezmyślnego kopiowania oryginału jest narracja Mickiewicza o Hrabim - "wąsik poczerniony i młody żołnierz", a na ekranie 50-letni Kondrat z naturalnie brązowymi wąsami XD.
A sam poemat to zbiór luźno powiązanych scenek średnio nadający się na 3-aktowy film, przez co film jest jest nudny i nie ma co szukać jakichś punktów odniesienia i nadaje się jedynie dla nadętych studentów kierunków humanistycznych. I ciężko mi kibicować krzykliwym warchołom, którzy są główną przyczyną zaborów (które jak widać niespecjalnie ich sponiewierały, skoro mają swoje dworki, mogą nosić się po polsku i pomiatać chłopami). Jakby twórcy mieli jaja, to pozwoliliby na mówienie prozą i pozwolić na filmowe opowieść. Jakoś wcześniej polscy reżyserzy potrafili na przekór krytykom zrobić odważne adaptacje nadające się na filmowy seans, jak Antczak w "Nocach i dniach".
I lepszym tytułem byłby podtytuł: "Ostatni zajazd na Litwie", bo Tadeusz to żaden protagonista i w zasadzie ciężko mi wyróżnić jakiegoś głównego bohatera.
Co do castingu. Żebrowski jest beznadziejny jako Tadeusz, który w poemacie był prawdziwym menem, a nie jakimś pipkowatym mydłkiem z rozdziawioną gębą. Kondrat jest za stary na Hrabię i zawsze wyobrażałem go w wieku Tadeusza. Innymi kwiatkami są Linda jak ksiądz Maurer, Olbrychski jako Hulk wymachujący stołami czy Gąsowski w XVIII-wiecznym fraku urwany z telewizyjnego kabaretu.
Jak wspominałem realizacja jest wspaniała z sceną polonezu na czele, choć czasami dźwięk zachodzi i jest ta fatalna scena walki z kolesiem ubranym w kostium misia.
2/10
25-05-2020, 14:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-05-2020, 14:19 przez OGPUEE.)






