Czwarty człowiek (1983)
Ostatni film Verhovena, zrealizowany w Europie, poprzedzający jego wyjazd do Stanów. I przy okazji ścisła czołówka jego dokonań.
Od początku bezczelnie atakujące dosadną symboliką, skąpane w onirycznym klimacie, gdzie senne majaki powoli przesączają się do rzeczywistości. Zdrowie psychiczne protagonisty stopniowo poddawane w wątpliwość, a że historię poznajemy tylko i wyłącznie z jego perspektywy, trudno tak naprawdę stwierdzić, gdzie kończy się operowanie faktami, a zaczynają absurdalne domysły, paranoja i kreowanie własnej wersji prawdy. Do tego spora dawka suspensu, perwersji i wisielczego humoru, a także mistrzowskiego foreshadowingu, groteski. Wszystko wymieszane w doskonałych proporcjach, wyreżyserowane tak, jak tylko Verhoeven potrafi, uwieńczone w znakomitym (choć moze minimalnie zbyt pospiesznym) finale. Na deser świetne, kreujące wyjątkową atmosferę zdjęcia Jana De Bonta i bardzo dobry Jeroen Krabbe w roli głównej (nieco przywodzący mi na myśl Bobby'ego Cannavale).
Pierwszorzędna rozrywka. IMO level wyżej od "Nagiego instynktu", który to, wedle słów samego Paula, jest jego duchową kontynuacją (ale żeby to ostatecznie zweryfikować, musiałbym powtórzyć), oba te filmy to wzorcowe przykłady czerpania z hitchcockowskiej formuły, odbijania jej w krzywym zwierciadle, wykładajace bez ceregieli to, co Alfred często tylko delikatnie sugerował. Masa metaforycznej treści, za którą nie stoją puste intencje, cynizm i wybrzmiewająca dość wyraznie ironia, chociaż film jest stuprocentowo poważny w tym co robi i nie ogląda się za siebie. Polecam nadrobić, zwłaszcza tym, ktorzy lubią inne filmy Verhoevena.
Ostatni film Verhovena, zrealizowany w Europie, poprzedzający jego wyjazd do Stanów. I przy okazji ścisła czołówka jego dokonań.
Od początku bezczelnie atakujące dosadną symboliką, skąpane w onirycznym klimacie, gdzie senne majaki powoli przesączają się do rzeczywistości. Zdrowie psychiczne protagonisty stopniowo poddawane w wątpliwość, a że historię poznajemy tylko i wyłącznie z jego perspektywy, trudno tak naprawdę stwierdzić, gdzie kończy się operowanie faktami, a zaczynają absurdalne domysły, paranoja i kreowanie własnej wersji prawdy. Do tego spora dawka suspensu, perwersji i wisielczego humoru, a także mistrzowskiego foreshadowingu, groteski. Wszystko wymieszane w doskonałych proporcjach, wyreżyserowane tak, jak tylko Verhoeven potrafi, uwieńczone w znakomitym (choć moze minimalnie zbyt pospiesznym) finale. Na deser świetne, kreujące wyjątkową atmosferę zdjęcia Jana De Bonta i bardzo dobry Jeroen Krabbe w roli głównej (nieco przywodzący mi na myśl Bobby'ego Cannavale).
Pierwszorzędna rozrywka. IMO level wyżej od "Nagiego instynktu", który to, wedle słów samego Paula, jest jego duchową kontynuacją (ale żeby to ostatecznie zweryfikować, musiałbym powtórzyć), oba te filmy to wzorcowe przykłady czerpania z hitchcockowskiej formuły, odbijania jej w krzywym zwierciadle, wykładajace bez ceregieli to, co Alfred często tylko delikatnie sugerował. Masa metaforycznej treści, za którą nie stoją puste intencje, cynizm i wybrzmiewająca dość wyraznie ironia, chociaż film jest stuprocentowo poważny w tym co robi i nie ogląda się za siebie. Polecam nadrobić, zwłaszcza tym, ktorzy lubią inne filmy Verhoevena.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
25-05-2020, 16:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-05-2020, 16:58 przez nawrocki.)





