Błękitna laguna - kojarzyłem mocno z polsatowskich powtórek w latach 90., i widziałem jedynie fragmenty i jak się okazało po seansu, raczej sequela (tego też muszę obczaić). R-ka oczywiście niezasadna nawet w tamtych czasach, bo jedynie rozchodzi się o sutki, których za dużo też nie widać. Anyway, film dość pięknie pokazuje dziecięcą niewinność nieskażoną wiedzą o otaczającym świecie. Np. jak bohaterowie po raz pierwszy odkrywają swoją seksualność albo nie wiedzą skąd się wzięło dziecko. Atkins i Shields są tu znakomici. Na dodatek piękne plenery
8/10
Cztery wesela i pogrzeb - nie wpadłbym na to, że ta spokojna i przyziemna obyczajówka to najbardziej kasowy brytyjski film wszechczasów. Jako komedia jest dość lekka i humor wynika z życiowych dialogów i uroczych sytuacji, które przydarzają się każdemu z nas. Nawet pojawiający się na moment Atkinson nie szarżuje. Film bardzo ładnie sprzedał drogę romansu między Charlesem a Carrie, nie idąc przy tym typowym kom-romowym szlakiem. Plus ma uniwersalną refleksję nad presją do małżeństwa. W czasach, gdy dzisiejsza Hollywood odwaga do reprezentacji LGBTQWERTY sprowadza się do "mrugnij, a przegapisz" i 4-planowych postaci, podoba mi się tu jawny wątek gejowski (nie robiony dla śmiechu!). Plus powstały w czasach, kiedy o małżeństwach homoseksualnych nikt nie myślał, zaś UK nie była PC-pojebana. Ogólnie wszystkie tutaj postaci są dość sympatyczne. 8/10
Szakal - Bruce Willis zaskakująco świetnie wypadł jako czarny charakter. Całkiem dobra sensacja z tego okresu. Książki nie czytałem oraz nie oglądałem Dnia Szakala, ale sprawdza się jako samodzielne dzieło. Nieco wybija z rytmu Jack Black jako spaślak-haker i okropny bluescreen w finale. BTW, nie sądziłem, że Willis jeszcze w 1997 roku miał włosy :). 8/10
8/10
Cztery wesela i pogrzeb - nie wpadłbym na to, że ta spokojna i przyziemna obyczajówka to najbardziej kasowy brytyjski film wszechczasów. Jako komedia jest dość lekka i humor wynika z życiowych dialogów i uroczych sytuacji, które przydarzają się każdemu z nas. Nawet pojawiający się na moment Atkinson nie szarżuje. Film bardzo ładnie sprzedał drogę romansu między Charlesem a Carrie, nie idąc przy tym typowym kom-romowym szlakiem. Plus ma uniwersalną refleksję nad presją do małżeństwa. W czasach, gdy dzisiejsza Hollywood odwaga do reprezentacji LGBTQWERTY sprowadza się do "mrugnij, a przegapisz" i 4-planowych postaci, podoba mi się tu jawny wątek gejowski (nie robiony dla śmiechu!). Plus powstały w czasach, kiedy o małżeństwach homoseksualnych nikt nie myślał, zaś UK nie była PC-pojebana. Ogólnie wszystkie tutaj postaci są dość sympatyczne. 8/10
Szakal - Bruce Willis zaskakująco świetnie wypadł jako czarny charakter. Całkiem dobra sensacja z tego okresu. Książki nie czytałem oraz nie oglądałem Dnia Szakala, ale sprawdza się jako samodzielne dzieło. Nieco wybija z rytmu Jack Black jako spaślak-haker i okropny bluescreen w finale. BTW, nie sądziłem, że Willis jeszcze w 1997 roku miał włosy :). 8/10
25-05-2020, 18:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-05-2020, 01:45 przez OGPUEE.)





