Fail-Safe trzyma za jaja i nie puszcza do końca. Ten radar z zaznaczonymi aktywnymi bombowcami tak pięknie buduje napięcie, że głowa mała. Fakt, że w tym filmie w zasadzie każdy (mogę się mylić, bo jak przez mgłę kojarzę jednego wojskowego, któremu odwaliło) chce dobrze, a cały ambaras spowodowany jest li tylko błędem maszyny, potęguje tragizm sytuacji. Żona próbująca odwieść pilota (notabene jednego z ławników z 12 Angry Men) od wykonania zadania - ciary.
Uwielbiam Lumeta. Raz za czas odpalam sobie jakiś losowy film jego dzieła i w zasadzie zawsze jest co najmniej dobrze. Ostatnio padło na Księcia Wielkiego Miasta i prawie trzy godziny zleciały błyskawicznie - wyborny film.
Żeby zaproponować coś dobrego/szerzyć dobro wspomnę, że Lumet na przestrzeni dwóch lat nakręcił Fail-Safe, Lombardzistę i chyba powszechnie mniej znane Wzgórze z Connerym. Wszystkie są świetne i w każdym Lumet nie cacka się z widzem. Taki był z niego bezlitosny mistrz.
(Ostatnia rekomendacja, tym razem tematyczna [nuklearna] - Chiński Syndrom z Lemonem. Oglądanie tego gościa na ekranie zawsze jest przyjemnością.)
Uwielbiam Lumeta. Raz za czas odpalam sobie jakiś losowy film jego dzieła i w zasadzie zawsze jest co najmniej dobrze. Ostatnio padło na Księcia Wielkiego Miasta i prawie trzy godziny zleciały błyskawicznie - wyborny film.
Żeby zaproponować coś dobrego/szerzyć dobro wspomnę, że Lumet na przestrzeni dwóch lat nakręcił Fail-Safe, Lombardzistę i chyba powszechnie mniej znane Wzgórze z Connerym. Wszystkie są świetne i w każdym Lumet nie cacka się z widzem. Taki był z niego bezlitosny mistrz.
(Ostatnia rekomendacja, tym razem tematyczna [nuklearna] - Chiński Syndrom z Lemonem. Oglądanie tego gościa na ekranie zawsze jest przyjemnością.)
29-05-2020, 14:31





