Jedźcie pany z kinem Lumeta, nie pożałujecie. W razie zawodu podam adres i przyjedziecie mi przyarahanować.
Pozostając w latach 60. - Peeping Tom
Może i był nowatorski w chwili premiery, ale obecnie cuchnie stęchlizną i nie broni się niczym. Początkowa sekwencja zapowiada coś klimatycznego, ale dobre wrażenie szybko ulatnia się i film nie robi nic, żeby to zmienić. Historia jest głupawa i naiwna, a tytułowy Podglądacz przeciętny. W takich historiach główny bohater powinien nieść całość na swoich barkach; Karlheinz Böhm nie zagrał na tyle przekonująco, żebym wczuł się w historię - stworzył płaską postać, której nie pomogła dość oczywista podbudowa psychologiczna w postaci traumy z dzieciństwa. Do równania dochodzi wyjątkowo kiepska, niewiarygodna postać kobieca, jej matka z szóstym zmysłem sztucznie podnosząca napięcie oraz poboczna postać reżysera, który w zamierzeniu miał rozluźniać atmosferę (i pstryczek w nos branży filmowej), a pasuje jak wół do karety.
4/10, nie nastawiajcie się na coś dobrego przed ewentualnym seansem.
Pozostając w latach 60. - Peeping Tom
Może i był nowatorski w chwili premiery, ale obecnie cuchnie stęchlizną i nie broni się niczym. Początkowa sekwencja zapowiada coś klimatycznego, ale dobre wrażenie szybko ulatnia się i film nie robi nic, żeby to zmienić. Historia jest głupawa i naiwna, a tytułowy Podglądacz przeciętny. W takich historiach główny bohater powinien nieść całość na swoich barkach; Karlheinz Böhm nie zagrał na tyle przekonująco, żebym wczuł się w historię - stworzył płaską postać, której nie pomogła dość oczywista podbudowa psychologiczna w postaci traumy z dzieciństwa. Do równania dochodzi wyjątkowo kiepska, niewiarygodna postać kobieca, jej matka z szóstym zmysłem sztucznie podnosząca napięcie oraz poboczna postać reżysera, który w zamierzeniu miał rozluźniać atmosferę (i pstryczek w nos branży filmowej), a pasuje jak wół do karety.
4/10, nie nastawiajcie się na coś dobrego przed ewentualnym seansem.
01-06-2020, 17:38





