"Kleopatra" to jest swoisty ewenement. Sam widziałem jakiś czas temu, ten film się praktycznie nie starzeje a jego rozmach czy wylewający się z ekranu przepych nawet dziś powalają. Sekwencja wjazdu Kleopatry do Rzymu jest w swej ekstrawagancji wręcz kuriozalna. Wspaniała sprawa.
Przy tym nieco drętwo wypada bitwa pod Akcjum, ale też myśle, że na większą skale tego nakręcić nie mogli. Obsada jest fantastyczna a metraż nawet jak męczy to jest w pełni do zaakceptowania, z tego filmu nie można nic wycinać.
Lawrence to za to jeden z moich ulubionych filmów w ogóle. Genialne, olśniewające zdjęcia, fenomenalna inscenizacja i naprawdę świetna historia. Od Leana podobne wrażenie robi też "Doktor Żywago" - tam chyba nawet mamy jeszcze lepsze oddanie realiów i klimatu, świat wciąga widza od samego początku. A scenografie, zdjęcia - no klasa.
Mam nadzieje mieć kiedyś szanse obejrzeć Kleopatre i Lawrence'a na wielkim ekranie.
Takich filmów się już niestety nie robi. Kino epickie imo kończy się na LOTRZe.
Przy tym nieco drętwo wypada bitwa pod Akcjum, ale też myśle, że na większą skale tego nakręcić nie mogli. Obsada jest fantastyczna a metraż nawet jak męczy to jest w pełni do zaakceptowania, z tego filmu nie można nic wycinać.
Lawrence to za to jeden z moich ulubionych filmów w ogóle. Genialne, olśniewające zdjęcia, fenomenalna inscenizacja i naprawdę świetna historia. Od Leana podobne wrażenie robi też "Doktor Żywago" - tam chyba nawet mamy jeszcze lepsze oddanie realiów i klimatu, świat wciąga widza od samego początku. A scenografie, zdjęcia - no klasa.
Mam nadzieje mieć kiedyś szanse obejrzeć Kleopatre i Lawrence'a na wielkim ekranie.
Takich filmów się już niestety nie robi. Kino epickie imo kończy się na LOTRZe.
13-06-2020, 18:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-06-2020, 18:50 przez Kuba.)






