(16-06-2020, 19:33)Norton napisał(a): Jak już rusza na poważnie od 3 sezonu, to nie wykoleja się do końca, za co szacun dla twórców.
No właśnie za to kocham ten serial. Pierwsze dwa sezony to takie rozpoznanie jak to wszystko ogarnąć. Tam są i znakomite momenty ale i po prostu zwyczajne do bólu i czasem nudne. Ale jak już to wszystko ogarnęli to od pierwszego odcinka 3 sezonu do samego końca jadą tak równo jak tylko się da. Nie ma jednego odcinka, który bym opuszczał, przewijał itp. A to w końcu 7 bitych lat i grubo ponad setka odcinków.
Owszem, wiele razy czytałem, że finał jest slaby. Dla mnie zupełnie nie. Uwielbiam tak jak samą resztę.
No i mistrzowsko rozłożony czas pomiędzy wszystkich. I główną czwórkę i wszystkie postaci drugoplanowe czy epizodyczne. Franka czy Newmana nie jest ani za mało ani za dużo. Idealnie w punkt. Taki Newman jakby go było więcej byłby podejrzewam nużący.
No i naprawdę trudno by mi było wybrać kto tu jest lepszy. Newman, Peterman, Frank, Estelle, Bania, Lloyd Braun. Nie potrafiłbym wybrać.
A Jerry faktycznie jest najmniej wyrazisty i w sumie najsłabszy, ale jak oglądałem różne wywiady i tym podobne to zupełnie świadomie to zrobili, bo i tak bali się, że kolejny "wariat" w stylu Georgea czy Kramera to po prostu byłoby za dużo i musiał być taki kontrapunkt. I bardzo dobrze.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
16-06-2020, 23:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-06-2020, 23:40 przez Dr Strangelove.)






