Jak pisałem już, w ostatnich latach dźwięk się poprawił w polskich filmach i serialach (choć nie we wszystkich), ale wiadomo też, że na porządne udźwiękowienie polskich produkcji często brakuje kasy. To zazwyczaj jeden z ostatnich elementów postprodukcji, więc budżet najczęściej nie pozwala(ł) na skorzystanie z wysokiej jakości sprzętu i specjalistów
A w produkcjach z lat 60-80 dlatego dźwięk brzmi tak dobrze, bo spora część aktorów, to są aktorzy teatralni, a wiadomo, że w teatrze trzeba mówić tak, żeby widownia usłyszała i zrozumiała aktora, nawet z ostatniego rzędu. Więc starsze pokolenie aktorów mówi wyraźnie, a z młodymi aktorami bywa róźnie. Dźwięk w filmach i serialach w latach 50-80 był poprawiany w postprodukcji, gdy nagrywano dialogi w studiu ponownie. Zresztą to chyba Cezary Pazura w swoich materiałach na youtube wspominał o tym, że kiedyś jak przyjmowano do szkoły aktorskiej to zwracano uwagę, na to jaki potencjalny aktor ma głos, dykcję, czy mówi wyraźnie, uczono studentów mówić wyraźnie, a teraz aż tak do tego nie przykłada się uwagi jak dawniej. No i jak wspomniałem, kasy brakuje na poprawienie dźwięku we współczesnych filmach i serialach. Więc często zostaje to co nagrało się na planie, bez poprawek.
Da mnie najgorszy dźwięk był w filmie z lat 90 Szamanka Żuławskiego, gdzie nawet Lindy nie mogłem zrozumieć co mówi, a wiadomo jaki ma głos wyraźny. No i też wiadomo jak u Polaków jest z dykcją, wymową, bywa różnie, np. ja mam problem ze zrozumieniem Fabijańskiego, który ma taki głos zawsze, jakby za karę mu kazali gadać w filmach, jakby miał wywalone na wszystko, wiec mało kiedy go rozumiem.
W sumie na polskiego aktora idealnie nadaje się Tom Hardy, on zawsze bełkocze, mruczy coś pod nosem i nikt nie może go zrozumieć:)
A w produkcjach z lat 60-80 dlatego dźwięk brzmi tak dobrze, bo spora część aktorów, to są aktorzy teatralni, a wiadomo, że w teatrze trzeba mówić tak, żeby widownia usłyszała i zrozumiała aktora, nawet z ostatniego rzędu. Więc starsze pokolenie aktorów mówi wyraźnie, a z młodymi aktorami bywa róźnie. Dźwięk w filmach i serialach w latach 50-80 był poprawiany w postprodukcji, gdy nagrywano dialogi w studiu ponownie. Zresztą to chyba Cezary Pazura w swoich materiałach na youtube wspominał o tym, że kiedyś jak przyjmowano do szkoły aktorskiej to zwracano uwagę, na to jaki potencjalny aktor ma głos, dykcję, czy mówi wyraźnie, uczono studentów mówić wyraźnie, a teraz aż tak do tego nie przykłada się uwagi jak dawniej. No i jak wspomniałem, kasy brakuje na poprawienie dźwięku we współczesnych filmach i serialach. Więc często zostaje to co nagrało się na planie, bez poprawek.
Da mnie najgorszy dźwięk był w filmie z lat 90 Szamanka Żuławskiego, gdzie nawet Lindy nie mogłem zrozumieć co mówi, a wiadomo jaki ma głos wyraźny. No i też wiadomo jak u Polaków jest z dykcją, wymową, bywa różnie, np. ja mam problem ze zrozumieniem Fabijańskiego, który ma taki głos zawsze, jakby za karę mu kazali gadać w filmach, jakby miał wywalone na wszystko, wiec mało kiedy go rozumiem.
W sumie na polskiego aktora idealnie nadaje się Tom Hardy, on zawsze bełkocze, mruczy coś pod nosem i nikt nie może go zrozumieć:)
18-06-2020, 00:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-06-2020, 00:06 przez michax.)





