To wiem na pewno / I Know This Much Is True
Ależ to jest potężna kreacja aktorska Marka Ruffalo, który wciela się w podwójną rolę. Sympatyczny Avenger gra bliźniaków, którzy naprawdę mają w życiu przesrane już od czasów dzieciństwa, gdzie wychowywali się bez biologicznego ojca. Kiedy mieli kilka lat ich matka poznała nowego faceta - niestety dla nich jest to koleś, który lubi mieć wszystko poukładane i wychowuje ich raczej twardą ręką. No, ale Derek Cianfrance raczej przyzwyczaił nas, że nie lubi opowiadać o miłych historyjkach i ponownie serwuje dosyć ciężkawą i bolesną opowieść na podstawie powieści Wally'ego Lamba.
Główna oś kręci się wokół młodszego z mężczyzn - Dominika, który musi opiekować się swoim chorym psychicznie bratem - już na początku pierwszego odcinka dochodzi do mocnego uderzenia wskutek, którego Thomas zostaje zamknięty w ośrodku o zaostrzonym rygorze. W między czasie Dominik walczy o wydostanie brata z tego miejsca, po drodze są jakieś retrospekcje z dzieciństwa, a nawet historia jego dziadka, który przybył do USA z Sycylii, aby spełnić swój amerykański sen.
W ogóle ta historia jest mega smutna, dosyć bolesna i mroczna. Pomimo tego, że jest to dosyć wciągające to ciężko się to ogląda - na pewno nie jest to seria na binge watching pomimo raptem 6 odcinków. No, ale filmowo to jest to naprawdę dobre - od zdjęć, po reżyserię i aktorstwo. I to nie tylko Ruffalo, który jest potworem ekranu - drugi plan także genialnie sobie radzi, nawet te teoretycznie mniejsze postaci wypadają naturalnie.
Ruffalo gra dwie postacie, ale trudno uwierzyć, że to jeden koleś. Bez jaj - jeden z braci jest szczupły, zdrowy, ogólnie normalny facet, normalnie mówi i tak dalej, i tak dalej. Z drugiej strony jest Thomas - chory psychicznie, łysiejący, z nadwagą, mówiący w całkowicie inny sposób. No coś absolutnie niesamowitego. Nie wiem czy ktoś zagrał lepiej podwójną rolę kiedykolwiek indziej.
No i mega szacunek dla Cianfrance'a, że udało mu się takiego kolosa przełożyć na język filmu. To wielowątkowa historia, która rozgrywa się w różnych okresach z masą bohaterów. Wszystko wydaje się być ułożone w sposób perfekcyjny.
Z jednej strony chciałbym obejrzeć jeszcze raz, ale z drugiej nie wiem czy ponownie chce patrzeć jak życie kopie po tyłku Dominika i jego rodzinę.
Ależ to jest potężna kreacja aktorska Marka Ruffalo, który wciela się w podwójną rolę. Sympatyczny Avenger gra bliźniaków, którzy naprawdę mają w życiu przesrane już od czasów dzieciństwa, gdzie wychowywali się bez biologicznego ojca. Kiedy mieli kilka lat ich matka poznała nowego faceta - niestety dla nich jest to koleś, który lubi mieć wszystko poukładane i wychowuje ich raczej twardą ręką. No, ale Derek Cianfrance raczej przyzwyczaił nas, że nie lubi opowiadać o miłych historyjkach i ponownie serwuje dosyć ciężkawą i bolesną opowieść na podstawie powieści Wally'ego Lamba.
Główna oś kręci się wokół młodszego z mężczyzn - Dominika, który musi opiekować się swoim chorym psychicznie bratem - już na początku pierwszego odcinka dochodzi do mocnego uderzenia wskutek, którego Thomas zostaje zamknięty w ośrodku o zaostrzonym rygorze. W między czasie Dominik walczy o wydostanie brata z tego miejsca, po drodze są jakieś retrospekcje z dzieciństwa, a nawet historia jego dziadka, który przybył do USA z Sycylii, aby spełnić swój amerykański sen.
W ogóle ta historia jest mega smutna, dosyć bolesna i mroczna. Pomimo tego, że jest to dosyć wciągające to ciężko się to ogląda - na pewno nie jest to seria na binge watching pomimo raptem 6 odcinków. No, ale filmowo to jest to naprawdę dobre - od zdjęć, po reżyserię i aktorstwo. I to nie tylko Ruffalo, który jest potworem ekranu - drugi plan także genialnie sobie radzi, nawet te teoretycznie mniejsze postaci wypadają naturalnie.
Ruffalo gra dwie postacie, ale trudno uwierzyć, że to jeden koleś. Bez jaj - jeden z braci jest szczupły, zdrowy, ogólnie normalny facet, normalnie mówi i tak dalej, i tak dalej. Z drugiej strony jest Thomas - chory psychicznie, łysiejący, z nadwagą, mówiący w całkowicie inny sposób. No coś absolutnie niesamowitego. Nie wiem czy ktoś zagrał lepiej podwójną rolę kiedykolwiek indziej.
No i mega szacunek dla Cianfrance'a, że udało mu się takiego kolosa przełożyć na język filmu. To wielowątkowa historia, która rozgrywa się w różnych okresach z masą bohaterów. Wszystko wydaje się być ułożone w sposób perfekcyjny.
Z jednej strony chciałbym obejrzeć jeszcze raz, ale z drugiej nie wiem czy ponownie chce patrzeć jak życie kopie po tyłku Dominika i jego rodzinę.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
30-06-2020, 13:52





