Express Branagha nie ma w sobie zbyt wiele z Ritchiego, może jedynie w dorobionym, takim sobie początku - są tu jakieś dwie krótkie "sceny akcji" z których żadna na całe szczęście nie jest efekciarska, też są zbyteczne, ale jakoś nie wpływają negatywnie na reszte. Całośc jest nieco przestylizowana, ale czuć, że robił to Branagh - gość zakochany w klasyce i tych prostych, znanych wszystkim historiach. Fabularnie zbytnio od książki nie odchodzi, Kennetha zresztą tutaj bardziej od samej intrygi ciekawi dramat postaci i moralny dylemat jego bohatera.
Branagh jako Poirot moim zdaniem jest naprawdę fantastyczny, świetnie też wypada Pfeiffer, ale cała reszta obsady głównie robi za gwiazdorskie tło i taka Dench czy Cruz tam po prostu są, nic z ich kreacji nie pamiętam. Podobnie z występu Dafoe.
Takie to fajne kino rozrywkowe. Dla mnie solidna 7, chociaż widziałem tylko raz.
Zabawa z prozą Christie to jedna z ciekawszych rzeczy za które Branagh się ostatnio bierze, jego reżyserska kariera po porzuceniu Szekspira to dosć przykry obraz. Sporo zabaw z fantastyką której kompletnie nie czuje czy marnostrastwo dobrych koncepcji jak przy "All is True" które miało potencjał na kino wielkie.
Adaptowanie konkretnych historii które ewidentnie lubi może mu wyjść na dobre.
Branagh jako Poirot moim zdaniem jest naprawdę fantastyczny, świetnie też wypada Pfeiffer, ale cała reszta obsady głównie robi za gwiazdorskie tło i taka Dench czy Cruz tam po prostu są, nic z ich kreacji nie pamiętam. Podobnie z występu Dafoe.
Takie to fajne kino rozrywkowe. Dla mnie solidna 7, chociaż widziałem tylko raz.
Zabawa z prozą Christie to jedna z ciekawszych rzeczy za które Branagh się ostatnio bierze, jego reżyserska kariera po porzuceniu Szekspira to dosć przykry obraz. Sporo zabaw z fantastyką której kompletnie nie czuje czy marnostrastwo dobrych koncepcji jak przy "All is True" które miało potencjał na kino wielkie.
Adaptowanie konkretnych historii które ewidentnie lubi może mu wyjść na dobre.
06-07-2020, 21:03






