(06-07-2020, 20:08)Norton napisał(a): JEŚLI TO WIDZISZ MICHAX, TO DAWAJ NIEWSPOMNIANE WCZEŚNIEJ TYTUŁY FILMÓW LUMETA. Widziałem z 15, ale pewnie jeszcze sporo do odkrycia.
Dobrze że dałeś z dużych liter bo bym nie zauważył;-)
Okazało się, że jednak widziałem trochę więcej filmów Lumeta, jak tak dokładniej się przyjrzałem filmografii reżysera. No i z tych, które kojarzę i których chyba nie wymieniłem wcześniej, to dobre są też Find Me Guilty z Vin Dieslem, Obcy wśród nas (w stylu Świadka z Harrisonem Fordem, tylko że z Melanie Griffith), Śmiertelna Pułapka z Michaelem Cainem i Christopherem Reeve, Werdykt z Paulem Newmanem (a tak na marginesie polecam Fort Apache the Bronx z 1981 roku z tym aktorem), Rodzinny interes z Seanem Connery i Dustinem Hoffmanem. Może to nie są najlepsze filmy Lumeta, ale porządne produkcje.
Chciałem obejrzeć ostatnio Śmiertelną sprawę z Jamesem Masonem (adaptacja powieści Le Carre), Stracone Lata z Riverem Phoenixem (co prawda obyczajówka, ale ma dobre opinie, a jestem ciekaw jak w tym gatunku sobie poradził), ale nie udało mi się nigdzie znaleźć tych filmów, w dobrej jakości oczywiście. Podobnie miałem z kryminałem The Morning After z Jeffem Bridgesem i Jane Fondą, Daniela z Timothy Huttonem i Mandy Patinkinem (historia Daniela Rosenberga) i Equus z Richardem Burtonem, ale zmęczyło mnie szukanie, bo nawet jak znalazłem jakąś wersję to jakość nie była dobra.
Więc za wiele nie widziałem w ostatnim czasie, a z tego co widziałem w czerwcu, to są Fail Safe, Nigh Falls on Manhattan, Power, Network, Prince of the City, Q & A, The Anderson Tapes, The Pawnbroker, czyli nie za wiele. Na resztę nie mam ochoty, np. musical Czarnoksiężnik z krainy Oz z Dianą Ross i Michaelem Jacksonem (choć lubię musicale). Miałem też przypomnieć sobie film z Donem Johnsonem, ale zniechęciłeś mnie swoją opinią:)
O Fail Safe powiedzieliście wszystko. Sieć z Holdenem to znakomity film, dla mnie to trochę taki Joker z lat 70-ych.
Night Falls on Manhattan to dobry film, na 7/10, którego akcja dzieje się (znowu!) w kręgach policyjnych, ale trochę inny jak pozostałe policyjne filmy Lumeta. Zaczyna się jak dobre kino sensacyjnie od polowania na mordercę (choć to jak nieporadni są w tym filmie gliniarze, to szkoda słów), ale dość szybko film zmienia się w dramat sądowy, a w trzecim akcie w historię, oczywiście, o korupcji w policji.
Dobra robota, choć akcja pędzi za szybko, każdy z wątków powinien trwać dłużej. Lepiej byłoby jakby film trwał z godzinę dłużej, albo gdyby powstał z tej produkcji serial, bo wszystkie wątki trwają po około 30 minut. Widać to najlepiej po głównym bohaterze, który na początku jest asystentem, a już w połowie filmu kandyduje na prokuratora. Więc żaden z wątków nie wybrzmiewa należycie, ale Lumet to tak sprawny reżyser, że ogląda się z przyjemnością. Warto obejrzeć dla ról Andy Garcii, niedawno zmarłego Iana Holma (choć ciężko uwierzyć że jest ojcem Garcii, nie widzę podobieństwa), Jamesa Gandolfini (za nim zagrał w Soprano). Zresztą cały drugi plan jest świetny, np. prokurator generalny grany przez nieznanego mi Roba Leibmana, który zachowuje się jak typowy krzyczący i wiecznie zdenerwowany kapitan na posterunku policji z filmów z lat 80-ych. A w epizodzie pojawia się Bobby Cannavale, jako asystent obrońcy, nic nie mówi.
Power to też film na 7/10, a nie dam więcej bo inne polityczne filmy Lumeta lepiej mi podeszły. Dobrze zagrany przez Richarda Gere'a (jeszcze nie siwego), ale lepsi są Gene Hackman (choć dziwne, bo jest wymieniony w roli głównej, a gra drugi plan), Denzel Washington (na początku kariery też grał niezbyt porządnych typów, tak jak w Dniu próby), Julie Christie i J.T. Walsh. Chociaż przyznam , że wolałbym Gene Hackmana w głównej roli, a Gere’a na drugim planie, bo lepszy aktor. Po prostu wolę Richara Gere’a z lat późniejszych, bo jak postarzał się, to stał się lepszym aktorem.
Książę wielkiego miasta, czyli powrót Lumeta do tematu korupcji policji, ale trochę inny obraz jak Serpico z Alem Pacino, choć wcale nie gorszy. Bardziej przypomina policyjną epopeję, też przez długość, bo trwa 3 godziny, czyli filmy jakie kręciło się o gangsterach. Zresztą początkowo proponowano tą rolę właśnie Alowi Pacinowi, który odmówił przez podobieństwa do Serpico. Widać że to rola skrojona pod Pacino, bo jest sporo scen, gdzie bohaterowi puszczają nerwy, więc Treat Williams drze się. No i pewnie w tych scenach Al by szarżował na całego. A co do Williamsa to przyznaję, że nie przepadam za aktorem, ale wypadł ok. Nie rozumiem jego popularności w latach 80, jedyna rola w jakiej mi się podobał to w 1941 Spielberga. Ocena: 8/10.
Chyba za dużo policyjnych filmów Lumeta zobaczyłem bo Pytania i Odpowiedzi z Huttonem i Nolte podeszły mi słabiej jak pozostałe z tego gatunku, bardziej mi się podobał wieki temu jak go widziałem. To nie jest tak dobry film jak Prince of the City, nawet film z Garcią mi lepiej podszedł, mimo świetnego Nolte’a, którego co mnie zaskoczyło jest dość mało. Rola Nicka Nolte to w sumie drugi plan, znika często z ekranu. Na uwagę zasługuje rola Armanda Assante, którego jest chyba więcej jak Nolte. Ocena: 6/10.
The Anderson Tapes
Ostatni wspólny film Lumeta i Connery’ego, którego nie widziałem to heist movie, w którym Szkot gra włamywacza Duke’a. Po wyjściu z więzienia Duke razem ze swoją ekipą (m.in. młodziutki Christopher Walken) obmyśla plan okradzenia mieszkańców luksusowych apartamentów. Jak na Lumeta to wyjątkowa pozycja, bo jest to kino rozrywkowe, jest sporo humoru, ogląda się lekko.
Connery gra w sumie Jamesa Bonda, bo już 10 minut od rozpoczęcia filmu jest u swojej byłej dziewczyny, której rzuca tekst typowy dla Bonda Connery’ego “nie miałem od 10 lat baby”, a ona szczęśliwa ląduje z nim w łóżku, ale są też inne niepoprawne polityczne dialogi, jak “taki grubiutki facet, pedał”. Pomimo całej mojej sympatii do szkockiego aktora (widziałem z nim większość filmów, też tych mniej znanych, a na pewno wszystko od lat 70, 80, do końca kariery) i Lumeta to jest najsłabszy ich wspólny film. O wiele lepszy jest ostatni film Lumeta i Connery’ego, Rodzinny biznes z lat 80-ych , który też można zaklasyfikować jako heist movie (choć musiałbym moją opinię zweryfikować, bo widziałem wieki temu).
Najlepszymi filmami Lumeta i Szkota pozostają The Hill z 1965 roku i The Offence z 1973 roku. Jest jeszcze Morderstwo w Orient Expressie, który jest fajną produkcją, ale to Agresja i Wzgórze są najlepszymi filmami Lumeta z Seanem Connery. Jest to to pierwszy film Lumeta, który mi nie podszedł. Ocena: 5/10.
The Pawnbroker jest znakomity, to chyba jeden z pierwszych filmów o PTSD, dla samej roli Steigera postawię 8/10. Więc to wszystko co widziałem ostatnio. Co jakiś czas próbuję znaleźć w dobrej jakości te pozostałe, które wymieniłem, a podobno warto, ale ciężko idzie szukanie.
(06-07-2020, 23:06)OGPUEE napisał(a): Infiltracja - Doskonały Nicholson.
Jestem pewnie w mniejszości, ale jak uwielbiam Nicholsona, to dla mnie prawie rozwalił film. Gra on tutaj po prostu Nicholsona, jakby urwał się z planu Batmana Burtona i grał Jokera, albo z planu Czarownic z Eastwick, szarżuje na całego, przez co prawie położył film. Prawie położył, bo Scorsese to tak dobry reżyser, że ogląda się dobrze, ale jednak z gangsterskich filmów Scorsese to oceniam najniżej, chyba nawet Gangi NJ podobały mi się bardziej. Oglądając Infiltrację odniosłem wrażenie, że nikt Nicholsonowi nie powiedział, nie odważył się, żeby przestał nicholsonować, bo nie do każdego filmu to pasuje. No i może też tak nisko oceniam Infiltrację w porównaniu z innymi filmami Scorsese, bo oryginał z Lau uwielbiam (pozostałych części nie pamiętam, jak mi podeszły, choć też widziałem).
07-07-2020, 00:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-07-2020, 00:38 przez michax.)





