Dzisiaj pierwszy raz od pandemii odwiedziłem kino (Śpiewak jazzbandu w ramach tej Złotej kolekcji Heliosu). Więc powiem jak wygląda sytuacja w Heliosie. Wszyscy pracownicy noszą albo te plastikowe kaski lub maseczki - standard (offtop odnośnie kasków - jak robiłem zakupy w Auchanie to kasjerka żaliła się klientom, że musi to nosić i przez dłuższy czas odczuwa się uciskanie taśmy. I narzekała, że na początku pandemii u nas to rządzący krzyczeli zostań w domu, ale kasjerkom każe siedzieć za kasom całe dni, w tym bez dostępnych środków ochronnych).
Jak kupowałem przez neta bilet na wspomnianego Śpiewaka z jazzbandu, to ilość miejsc ograniczona i dostępność co trzy siedzenia. Wchodzę w maseczce, żeby nikt nie czepiał się, podaję bilet, wszystko OK i wchodzę na salę. W bloku reklamowym jest spot, by nie przesiadać się, nosić maskę i podobne duperele.
Uprzedzając pytania - oczywiście, że jak tylko wszedłem na salę i byłem po zasięgiem pracownika to, od razu zdjąłem maskę! Nie będę się w niej kisił przez półtorej godziny, kiedy są te kilkumiejscowe odstępy plus oprócz mnie były trzy osoby (wszystkie młode i w sile wieku). One też zdjęły. I wszyscy założyliśmy je z powrotem dopiero jak seans się i zjawił się pracownik z koszem. Ja głównie po to , żeby się nie sapał oraz żeby nie miał jakichś nieprzyjemności, że czegoś nie dopilnował. Choć sądzę, że obsługa raczej nie gnoiłaby nas za brak maseczce na sali i są po prostu ludźmi.
Dozownik ze środkiem odkażającym zauważyłem dopiero po wyjściu z sali. Stał na jednym ze stolików. Ja bym ustawił przy wejściu do kina, bo tak bardziej naturalniej, jak ktoś chce odkazić łapy.
Jak kupowałem przez neta bilet na wspomnianego Śpiewaka z jazzbandu, to ilość miejsc ograniczona i dostępność co trzy siedzenia. Wchodzę w maseczce, żeby nikt nie czepiał się, podaję bilet, wszystko OK i wchodzę na salę. W bloku reklamowym jest spot, by nie przesiadać się, nosić maskę i podobne duperele.
Uprzedzając pytania - oczywiście, że jak tylko wszedłem na salę i byłem po zasięgiem pracownika to, od razu zdjąłem maskę! Nie będę się w niej kisił przez półtorej godziny, kiedy są te kilkumiejscowe odstępy plus oprócz mnie były trzy osoby (wszystkie młode i w sile wieku). One też zdjęły. I wszyscy założyliśmy je z powrotem dopiero jak seans się i zjawił się pracownik z koszem. Ja głównie po to , żeby się nie sapał oraz żeby nie miał jakichś nieprzyjemności, że czegoś nie dopilnował. Choć sądzę, że obsługa raczej nie gnoiłaby nas za brak maseczce na sali i są po prostu ludźmi.
Dozownik ze środkiem odkażającym zauważyłem dopiero po wyjściu z sali. Stał na jednym ze stolików. Ja bym ustawił przy wejściu do kina, bo tak bardziej naturalniej, jak ktoś chce odkazić łapy.
07-07-2020, 20:15






