Beatrice Straight dostałą Oskara za tę jedną, jedyną scenę w której pada tak wiele prawdziwych słów o życiu i małżeństwie.
Scena pożegniania Holdena z Dunaway na końcu filmu i te dialogi to też jest perełka. Max mówi, że wraca do żony, bo chce jeszcze odczuwać i radość i ból i... miłość - wypowiadając to słowo, całuje wymownie kochankę w usta. Chce po prostu być człowiekiem w tym odczłowieczonym świecie mediów, w którym Diana jest zanurzona po uszy i nie widzi nic poza nim.
„Sieć” porusza pewien niezwykle wątek, pewną bardzo charakterystyczną sprawę dla naszego współczesnego świata zdominowanego przez telewizję, media i to co całe „plastikowe gówno”. Chodzi o to, że każda rzecz autentyczna, oryginalna, prawdziwa i wyjątkowa (w tym wypadku pierwsze, szczere i bezinteresowne wystąpienia Howarda Beala zapowiadającego samobójstwo) - początkowo wywołuje zmieszanie, konsternację, strach, szok i niedowierzanie. Ale co następuje potem? Ta nowa idea zostaje wchłonięta przez media, zachowuje pozory oryginalności i niezależności, ale staje się tylko kolejnym narzędziem w rękach tych którzy tym wszystkom kręcą, stworzonym by nabijać czyjeś kabzy i mamić społeczeństwo. Cała idea i jej wykonawca zostaje odarta z niewinności i staje po tej samej stronie jak to co starało się wcześniej krytykować, staje się częścią tego systemu. Bo ten film również mógłby się nazywać „System” albo „Matryca”. W tym sensie gorzką prawdą okazują się słowa Jensena z filmu, mówiące o dominacji kapitału, spółek i koncernów w dzisiejszym świecie, i o absolutnym braku indywidualności. Gdy tylko pojawia się jakaś indywidualność, zostaje ona wchłonięta przez media, które wszak dla niepoznaki pozostawiają pewne pozory autentyczności.
Tak się dzieje też z ludźmi kiedy „dorastają”, nieprawdaż?
Przypomniało mi się - jest jeszcze coś w tym filmie: Faye Dunaway kreuję grupę która ma za zadanie dostarczać "shit content" o jakichś napadach na bank robionych przez jakichś lewacko-nawiedzonych idiotów nazw których nie potrafię nawet powtórzyć.
W grupie jest jedna Murzynka z fryzurą odpowiednią do czasów, czyli afro, i ona mówi coś takiego (z pamięci cytuję): "Jeszcze nie teraz. Ameryka nie jest jeszcze gotowa na przewrót społeczny".
Ciekawie to wygląda w świetle dzisiejszych wydarzeń z USA.
I jeszcze jedno - zobaczcie jak sytuacja się rozwinęła od tamtych czasów. Powstał internet, rola telewizji została niewątpliwie umniejszona (zwłaszcza wśród pokoleń młodszych). Co powstaje w zamian? Social media które tak samo zmieniają i odczłowieczają ludzi oraz kreują fałszywa wizję świata jak telewizja.
Genialne, co?
Scena pożegniania Holdena z Dunaway na końcu filmu i te dialogi to też jest perełka. Max mówi, że wraca do żony, bo chce jeszcze odczuwać i radość i ból i... miłość - wypowiadając to słowo, całuje wymownie kochankę w usta. Chce po prostu być człowiekiem w tym odczłowieczonym świecie mediów, w którym Diana jest zanurzona po uszy i nie widzi nic poza nim.
„Sieć” porusza pewien niezwykle wątek, pewną bardzo charakterystyczną sprawę dla naszego współczesnego świata zdominowanego przez telewizję, media i to co całe „plastikowe gówno”. Chodzi o to, że każda rzecz autentyczna, oryginalna, prawdziwa i wyjątkowa (w tym wypadku pierwsze, szczere i bezinteresowne wystąpienia Howarda Beala zapowiadającego samobójstwo) - początkowo wywołuje zmieszanie, konsternację, strach, szok i niedowierzanie. Ale co następuje potem? Ta nowa idea zostaje wchłonięta przez media, zachowuje pozory oryginalności i niezależności, ale staje się tylko kolejnym narzędziem w rękach tych którzy tym wszystkom kręcą, stworzonym by nabijać czyjeś kabzy i mamić społeczeństwo. Cała idea i jej wykonawca zostaje odarta z niewinności i staje po tej samej stronie jak to co starało się wcześniej krytykować, staje się częścią tego systemu. Bo ten film również mógłby się nazywać „System” albo „Matryca”. W tym sensie gorzką prawdą okazują się słowa Jensena z filmu, mówiące o dominacji kapitału, spółek i koncernów w dzisiejszym świecie, i o absolutnym braku indywidualności. Gdy tylko pojawia się jakaś indywidualność, zostaje ona wchłonięta przez media, które wszak dla niepoznaki pozostawiają pewne pozory autentyczności.
Tak się dzieje też z ludźmi kiedy „dorastają”, nieprawdaż?
Przypomniało mi się - jest jeszcze coś w tym filmie: Faye Dunaway kreuję grupę która ma za zadanie dostarczać "shit content" o jakichś napadach na bank robionych przez jakichś lewacko-nawiedzonych idiotów nazw których nie potrafię nawet powtórzyć.
W grupie jest jedna Murzynka z fryzurą odpowiednią do czasów, czyli afro, i ona mówi coś takiego (z pamięci cytuję): "Jeszcze nie teraz. Ameryka nie jest jeszcze gotowa na przewrót społeczny".
Ciekawie to wygląda w świetle dzisiejszych wydarzeń z USA.
I jeszcze jedno - zobaczcie jak sytuacja się rozwinęła od tamtych czasów. Powstał internet, rola telewizji została niewątpliwie umniejszona (zwłaszcza wśród pokoleń młodszych). Co powstaje w zamian? Social media które tak samo zmieniają i odczłowieczają ludzi oraz kreują fałszywa wizję świata jak telewizja.
Genialne, co?
08-07-2020, 12:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-07-2020, 18:19 przez Doppelganger.)





