Rydwany ognia (1981)
Jeden z tych niewielu przypadków, kiedy to soundtrack jest dużo bardziej popularny od samego filmu. Chyba nawet mało kto wie, że to właśnie na potrzeby tego dzieła powstał ten słynny motyw Vangelisa z bieganiem po plaży ;)
A sam film? Takie kino na niedzielne popołudnie. Przyznam, że mnie jakoś specjalnie nie dziwi, że tak mało pamiętane pomimo tego motywu przewodniego czy nawet faktu, że wygrał Oscara w głównej kategorii z "Poszukiwaczami zaginonej arki". Nawet lubię oglądać filmy relacjonujące pozornie nudną historię opartą na faktach, gdy bierze się za niego naprawdę dobry scenarzysta z werwą. No niestety, ale jak na zdobywcę 4 Oscarów - w tym za film i scenariusz, to kompletnie nie rozumiem co tu jest takiego wyróżniającego się.
Poza tymi oczywistymi wstawkami w zwolnionym tempie to nie ma tu jakiegoś większego pomysłu na reżyserię. Scenariusz nie jest napisany w sposób który mógłby fascynować i przekonać widza do poruszanej historii, a dwójka głównych bohaterów jest tu tak słabo rozpisana, że kompletnie nie potrafiłem się do nich przywiązać ani na minutę. Byli tak mi obojętni, że ani na moment nie uwierzyłem w tę ich pasję do biegania czy tam jakieś poczucie Bożego obowiązku, o których tyle wspominali. Z aktorów najwięcej do zagrania miał tu oczywiście Ian Holm - jego postać trenera dało się jeszcze bardziej rozpisać, ale nie da się ukryć, że emanuje charyzmą i tak.
6/10
Jeden z tych niewielu przypadków, kiedy to soundtrack jest dużo bardziej popularny od samego filmu. Chyba nawet mało kto wie, że to właśnie na potrzeby tego dzieła powstał ten słynny motyw Vangelisa z bieganiem po plaży ;)
A sam film? Takie kino na niedzielne popołudnie. Przyznam, że mnie jakoś specjalnie nie dziwi, że tak mało pamiętane pomimo tego motywu przewodniego czy nawet faktu, że wygrał Oscara w głównej kategorii z "Poszukiwaczami zaginonej arki". Nawet lubię oglądać filmy relacjonujące pozornie nudną historię opartą na faktach, gdy bierze się za niego naprawdę dobry scenarzysta z werwą. No niestety, ale jak na zdobywcę 4 Oscarów - w tym za film i scenariusz, to kompletnie nie rozumiem co tu jest takiego wyróżniającego się.
Poza tymi oczywistymi wstawkami w zwolnionym tempie to nie ma tu jakiegoś większego pomysłu na reżyserię. Scenariusz nie jest napisany w sposób który mógłby fascynować i przekonać widza do poruszanej historii, a dwójka głównych bohaterów jest tu tak słabo rozpisana, że kompletnie nie potrafiłem się do nich przywiązać ani na minutę. Byli tak mi obojętni, że ani na moment nie uwierzyłem w tę ich pasję do biegania czy tam jakieś poczucie Bożego obowiązku, o których tyle wspominali. Z aktorów najwięcej do zagrania miał tu oczywiście Ian Holm - jego postać trenera dało się jeszcze bardziej rozpisać, ale nie da się ukryć, że emanuje charyzmą i tak.
6/10
09-07-2020, 23:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2022, 14:39 przez Kryst_007.)





