Mr. Smith Goes to Washington
Strasznie naiwne, ale bardzo lubię tę naiwność pokrzepiających filmów Capry. Stewarta uwielbiam, mimo że znowu gra średnio rozgarniętego niezdarę. To jest w ogóle taka postać, że czapki z głów. Jedna żona przez całe życie, patriota, wzór cnót no i rewelacyjny aktor. Ogólnie mam gdzieś życie prywatne gwiazd, ale akurat Jimmy mógłby rzeczywiście być takim złotym facetem bez trupów w szafie i powiązań z Epsteinem. ;)
No, jest tu też charakterna postać kobieca stająca się w odpowiednim momencie szablonowym oparciem dla protagonisty i świetny Claude Rains, którego znałem tylko z Casablanki, grający najmniej płaskiego moralnie osobnika (oczywiście jak na lata 30.)
7/10, bo to najsłabszy film Capry jaki widziałem (Arszenik i To wspaniałe Życie rządzą, ciut lepsze są też Ich Noce), niemniej wciąż bardzo dobra rzecz.
Strasznie naiwne, ale bardzo lubię tę naiwność pokrzepiających filmów Capry. Stewarta uwielbiam, mimo że znowu gra średnio rozgarniętego niezdarę. To jest w ogóle taka postać, że czapki z głów. Jedna żona przez całe życie, patriota, wzór cnót no i rewelacyjny aktor. Ogólnie mam gdzieś życie prywatne gwiazd, ale akurat Jimmy mógłby rzeczywiście być takim złotym facetem bez trupów w szafie i powiązań z Epsteinem. ;)
No, jest tu też charakterna postać kobieca stająca się w odpowiednim momencie szablonowym oparciem dla protagonisty i świetny Claude Rains, którego znałem tylko z Casablanki, grający najmniej płaskiego moralnie osobnika (oczywiście jak na lata 30.)
7/10, bo to najsłabszy film Capry jaki widziałem (Arszenik i To wspaniałe Życie rządzą, ciut lepsze są też Ich Noce), niemniej wciąż bardzo dobra rzecz.
29-07-2020, 18:44





