To wiesz już wielu podważa np. autentyczność "Papilon" Henriego Charriere, który też w swojej biograficznej książce wiele rzeczy ubarwił. A Kickboxer i historia Franka Duxa, która cała jest bujdą. ;)
Nie czytałem książki i nie widziałem filmu, dlatego nie mogę w pełni oceniać. Ale jest w książce i w filmie napisane: "oparte na faktach" , czy że jest to "autobiografia"? Plus jaki wpływ na jakość książki i jakość filmu ma to jaką prywatnie był jej autor? Gdyż teraz widzę bardziej postrzeganie, że film i książka jest zła, gdyż jej autor był zły. Richard Wagner był np. okropnym człowiekiem co nie zmienia faktu, że był wielkim kompozytorem i mnie np. bardzo sprawia przyjemność słuchania jego i wiadomo, że miłość do Johna Williamsa też gra w tym rolę. :)
A przypadków, że ukrywane osoby, potem nigdy do Polski nie wróciły, czy też jakoś specjalnie nie dziękowały swoim wybawcom są częste. Ale to są już bardziej skomplikowane sytuacje, które też nie oceniałbym w kategoriach zero-jedynkowych. Tym bardziej, że są znane przypadki antysemitów, którzy nagle w obliczu prawdziwego okrucieństwo znaleźli swoje człowieczeństwo i bohaterstwo. Maksymilian Kolbe oddał swoje życie za inną osobę w obozie zagłady co jest najwyższym poświęceniem, ale też nie zmienia to faktu, że przed wojną pisał o "żydostwie" jako "raku" wżerającym się naród. I niestety niekiedy te urazy są tak głębokie, że nawet późniejsze chwalebne czyny ich całkowicie nie wymazują.
P.S. O moście też już napisałem wystarczająco.
Nie czytałem książki i nie widziałem filmu, dlatego nie mogę w pełni oceniać. Ale jest w książce i w filmie napisane: "oparte na faktach" , czy że jest to "autobiografia"? Plus jaki wpływ na jakość książki i jakość filmu ma to jaką prywatnie był jej autor? Gdyż teraz widzę bardziej postrzeganie, że film i książka jest zła, gdyż jej autor był zły. Richard Wagner był np. okropnym człowiekiem co nie zmienia faktu, że był wielkim kompozytorem i mnie np. bardzo sprawia przyjemność słuchania jego i wiadomo, że miłość do Johna Williamsa też gra w tym rolę. :)
A przypadków, że ukrywane osoby, potem nigdy do Polski nie wróciły, czy też jakoś specjalnie nie dziękowały swoim wybawcom są częste. Ale to są już bardziej skomplikowane sytuacje, które też nie oceniałbym w kategoriach zero-jedynkowych. Tym bardziej, że są znane przypadki antysemitów, którzy nagle w obliczu prawdziwego okrucieństwo znaleźli swoje człowieczeństwo i bohaterstwo. Maksymilian Kolbe oddał swoje życie za inną osobę w obozie zagłady co jest najwyższym poświęceniem, ale też nie zmienia to faktu, że przed wojną pisał o "żydostwie" jako "raku" wżerającym się naród. I niestety niekiedy te urazy są tak głębokie, że nawet późniejsze chwalebne czyny ich całkowicie nie wymazują.
P.S. O moście też już napisałem wystarczająco.
07-08-2020, 14:58





