To ja ci wyjaśnie jak jest:
Affleck jak wiemy wzloty i upadki miał liczne. Każdy życiowy/zawodowy upadek nadrabiał poteżnym wzniesieniem się do 1 ligi Hollywood. Tak było przecież wraz z "Town" i kolejnymi projektami aż do klapy DCEU, upadku jego marzenia o własnym Batmanie, wielkiej klęsce LbN i oczywiście problemów rodzinnych.
A teraz się odbija, jak to Ben - z hukiem. Związek z Armas jest medialny więc jest o nim głośno na Twitterach, masa reżyserskich projektów pokazujących, że znowu i teraz Batman oraz szansa pokazania JL jego i Zacka. W tym nie ma żadnego planu i zamysłu, tak się po prostu układa życie.
Arrowverse to inna para kaloszy niz DCEU. Tam też wracają inni aktorzy. John Wesley Shipp czy Routh to żadna rewelacja, Smalville to też była kwestia czasu. Nie ma porównania do sytuacji z MK b
Affleck jak wiemy wzloty i upadki miał liczne. Każdy życiowy/zawodowy upadek nadrabiał poteżnym wzniesieniem się do 1 ligi Hollywood. Tak było przecież wraz z "Town" i kolejnymi projektami aż do klapy DCEU, upadku jego marzenia o własnym Batmanie, wielkiej klęsce LbN i oczywiście problemów rodzinnych.
A teraz się odbija, jak to Ben - z hukiem. Związek z Armas jest medialny więc jest o nim głośno na Twitterach, masa reżyserskich projektów pokazujących, że znowu i teraz Batman oraz szansa pokazania JL jego i Zacka. W tym nie ma żadnego planu i zamysłu, tak się po prostu układa życie.
Arrowverse to inna para kaloszy niz DCEU. Tam też wracają inni aktorzy. John Wesley Shipp czy Routh to żadna rewelacja, Smalville to też była kwestia czasu. Nie ma porównania do sytuacji z MK b
22-08-2020, 17:10






