Noc Komety jest spoko, ale Noc Pełzaczy jeszcze lepsza.
Enola Holmes (2020, Netflix)
Ale to sympatyczne, o dziwo (zwiastun jakoś nie zachęcał). Zacznijmy od wad - o zagadce kryminalnej można powiedzieć tyle, że jest. Tożsamość głównego zbrodniarza jest raczej oczywista od chwili, gdy postać ta pojawia się na ekranie, a bohaterka nie stosuje żadnych zmyślnych dedukcji, rozwiązując całą sprawę metodą "na chama". Oczywiście musieli wepchnąć do filmu anachronicznie pyskatą murzynkę, ale chyba już zaczynam być obojętny na tego typu bzdurki. Poza tym trochę razi fana Doyle'a, że z najinteligentniejszego i najleniwszego Holmesa zrobili nadaktywnego ćwoka. Ale Mycroft działa jako postać, a na pewno lepiej niż Sherlock z Rivii. Cavill może nie razi za bardzo, ale za cholerę nie da się w nim rozpoznać najsłynniejszego detektywa. Z superbohaterów Iron Man był zdecydowanie lepszy w tej roli.
Ale nic to, bo film to przede wszystkim fajna przygodówka z fantastyczną główną bohaterką. Brown ewidentnie marnowała się w niemej roli, bo jako panna Holmes rozsadza ekran gadatliwą energią i łamie czwartą ścianę z lekkością i wdziękiem, jakich Deadpool mógłby jej pozazdrościć. Chwała Bogu nie jest to w żadnym razie disneyowska Mary Sue i twórcy nie próbują zrobić z niej lepszej wersji Sherlocka. Mam nadzieję, że będzie z tego seria, bo chętnie obejrzę kolejne przygody tego uroczego dziewczęcia. Na pewno jako młodzieżowa wersja Holmesa wyszło to dużo zgrabniej i dowcipniej niż nieszczęsna Piramida Strachu.
Dodatkowy plus za scenę topienia w beczce - dlaczego więcej bohaterów filmów tak nie robi?
8+/10
Enola Holmes (2020, Netflix)
Ale to sympatyczne, o dziwo (zwiastun jakoś nie zachęcał). Zacznijmy od wad - o zagadce kryminalnej można powiedzieć tyle, że jest. Tożsamość głównego zbrodniarza jest raczej oczywista od chwili, gdy postać ta pojawia się na ekranie, a bohaterka nie stosuje żadnych zmyślnych dedukcji, rozwiązując całą sprawę metodą "na chama". Oczywiście musieli wepchnąć do filmu anachronicznie pyskatą murzynkę, ale chyba już zaczynam być obojętny na tego typu bzdurki. Poza tym trochę razi fana Doyle'a, że z najinteligentniejszego i najleniwszego Holmesa zrobili nadaktywnego ćwoka. Ale Mycroft działa jako postać, a na pewno lepiej niż Sherlock z Rivii. Cavill może nie razi za bardzo, ale za cholerę nie da się w nim rozpoznać najsłynniejszego detektywa. Z superbohaterów Iron Man był zdecydowanie lepszy w tej roli.
Ale nic to, bo film to przede wszystkim fajna przygodówka z fantastyczną główną bohaterką. Brown ewidentnie marnowała się w niemej roli, bo jako panna Holmes rozsadza ekran gadatliwą energią i łamie czwartą ścianę z lekkością i wdziękiem, jakich Deadpool mógłby jej pozazdrościć. Chwała Bogu nie jest to w żadnym razie disneyowska Mary Sue i twórcy nie próbują zrobić z niej lepszej wersji Sherlocka. Mam nadzieję, że będzie z tego seria, bo chętnie obejrzę kolejne przygody tego uroczego dziewczęcia. Na pewno jako młodzieżowa wersja Holmesa wyszło to dużo zgrabniej i dowcipniej niż nieszczęsna Piramida Strachu.
Dodatkowy plus za scenę topienia w beczce - dlaczego więcej bohaterów filmów tak nie robi?
8+/10
05-10-2020, 01:34





