Books of Blood (2020). Osiemnasty film - coś bardzo współczesnego, bo premiera była w tym miesiącu i innego niż inne. Antologia trzech krótkich, łączących się w mniejszym bądź większym stopniu opowiastek z z krwawym dreszczykiem, rzekomo na podstawie opowiadań Barkera. Rzekomo, bo jak już raz wspomniałem, nie znam praktycznie jego twórczości, aczkolwiek drugą opowiastkę z antologii od razu skojarzyłem. Jedyne opowiadanie (czy też raczej wstęp do opowiadań) które przeczytałem to właśnie to. Myślałem nawet, czy nie założyć osobnego tematu, ale nie jest to film, o którym można by dyskutować i na temat którego można by snuć interpretację, więc...
Prolog pominę, bo równie dobrze mogłoby go nie być i przejdę od razu do segmentu pierwszego, zwanego Jenna. Dziewczyna z problemami ucieka z domu i trafia na noc do typowego b&b. Segment drugi, Miles, czyli gość mający kontakt z "autostradą dusz", "drugą stroną", jak zwał tak zwał. Segment trzeci, Bennet, dwóch zbirów szuka tytułowej księgi krwi i trafia do podejrzanego miejsca. Jest jeszcze epilog, ale o nim nic nie napiszę, bo jest naprawdę fajny i nie wiem, oryginalny? Tak, chyba to będzie najlepsze określenie.
Skromne to, bez wielkich ilości krwi, z minimalną ilością gore (jedna scena tylko!), historyjki zazębiają się trochę na siłę, jedynie Britt Robertson (dziewczyna z Tomorrowland) aktorsko wybija się na tle innych postaci, parę pomysłów jest totalnie z dupy (jak karaluchy, mizofonia czy twarz w kratce wentylacji w autobusie), parę innych w punkt (wspomniany epilog, czy tajemnica domu). Więcej jak 6/10 nie mogę dać, choćbym chciał - jednakże jako antologia filmowych opowieści może być jak najbardziej. Gdyby Hulu co roku wypuszczało taką antologię byłoby miło.
Prolog pominę, bo równie dobrze mogłoby go nie być i przejdę od razu do segmentu pierwszego, zwanego Jenna. Dziewczyna z problemami ucieka z domu i trafia na noc do typowego b&b. Segment drugi, Miles, czyli gość mający kontakt z "autostradą dusz", "drugą stroną", jak zwał tak zwał. Segment trzeci, Bennet, dwóch zbirów szuka tytułowej księgi krwi i trafia do podejrzanego miejsca. Jest jeszcze epilog, ale o nim nic nie napiszę, bo jest naprawdę fajny i nie wiem, oryginalny? Tak, chyba to będzie najlepsze określenie.
Skromne to, bez wielkich ilości krwi, z minimalną ilością gore (jedna scena tylko!), historyjki zazębiają się trochę na siłę, jedynie Britt Robertson (dziewczyna z Tomorrowland) aktorsko wybija się na tle innych postaci, parę pomysłów jest totalnie z dupy (jak karaluchy, mizofonia czy twarz w kratce wentylacji w autobusie), parę innych w punkt (wspomniany epilog, czy tajemnica domu). Więcej jak 6/10 nie mogę dać, choćbym chciał - jednakże jako antologia filmowych opowieści może być jak najbardziej. Gdyby Hulu co roku wypuszczało taką antologię byłoby miło.
18-10-2020, 20:10





