Jak pisałem wcześniej, po włoskim, bardzo bolesnym rozczarowaniu sięgnąłem po hiszpański horror. W pewnym sensie trochę się rozczarowałem, bo horroru tu bardzo mało i to bardziej jest baśń z elementami grozy (za wiki: period dark fantasy horror) niż pełnoprawny dreszczowiec czy inne krwawe kino. Mimo to jestem zachwycony! Dawno nie widziałem nic tak intrygującego, wciągającego. Errementari (2017) to coś przypominające Labirynt Fauna, tak można najprościej powiedzieć. Przepiękna, choć brutalna i ponura baśń o kowalu i diable, osadzona w malutkim miasteczku gdzieś w dziewiętnastowiecznej Hiszpanii, cudowna odtrutka na kiepskie filmy wszelkiego rodzaju.
Punkt wyjścia: kowal ubił interes z diabłem, by wrócić cało z wojny - diabeł jednak zrobił go w chuja i kowal się wkurzył, więc złapał diabła i trzyma go w klatce i torturuje z zemsty xD co było dalej nie powiem, bo to trzeba naprawdę zobaczyć. Wszystko jest tutaj bardziej niż ładne; przypomina destylat Burtona z najlepszych lat. Wszechobecna mgła, nieskończone lasy, liście opadłe z drzew, łyse krzewy, trawy i porosty, stare domostwa i zrujnowane budynki, ogrom pajęczyn, jeszcze więcej krzyży, a w tym wszystkim wspaniała kuźnia żywcem wyjęta z Diablo. Sam kowal też niczego sobie, chłop wielki, z brodą, silny i potężny, mrukliwy i budzący respekt na tle prostaczków z wioseczki... trochę cgi razi, ale można na to przymknąć oko, bo raz, że jest go malutko, a dwa, że inaczej się nie dało chyba zrobić. Reszta to porządna, namacalna scenografia i charakteryzacja.
Diabelstwo jest tutaj tak bardzo stereotypowe, że bardziej się już nie da i ja to biorę w całości, łykam jak pelikan. Czerwone, rogate, brodate, z ogonami, z widłami, ze wszystkimi swoimi przywarami i zaletami - polubiłem tych drani, no, oglądałbym film o ich przygodach :) 8/10 i serduszko.
Punkt wyjścia: kowal ubił interes z diabłem, by wrócić cało z wojny - diabeł jednak zrobił go w chuja i kowal się wkurzył, więc złapał diabła i trzyma go w klatce i torturuje z zemsty xD co było dalej nie powiem, bo to trzeba naprawdę zobaczyć. Wszystko jest tutaj bardziej niż ładne; przypomina destylat Burtona z najlepszych lat. Wszechobecna mgła, nieskończone lasy, liście opadłe z drzew, łyse krzewy, trawy i porosty, stare domostwa i zrujnowane budynki, ogrom pajęczyn, jeszcze więcej krzyży, a w tym wszystkim wspaniała kuźnia żywcem wyjęta z Diablo. Sam kowal też niczego sobie, chłop wielki, z brodą, silny i potężny, mrukliwy i budzący respekt na tle prostaczków z wioseczki... trochę cgi razi, ale można na to przymknąć oko, bo raz, że jest go malutko, a dwa, że inaczej się nie dało chyba zrobić. Reszta to porządna, namacalna scenografia i charakteryzacja.
Diabelstwo jest tutaj tak bardzo stereotypowe, że bardziej się już nie da i ja to biorę w całości, łykam jak pelikan. Czerwone, rogate, brodate, z ogonami, z widłami, ze wszystkimi swoimi przywarami i zaletami - polubiłem tych drani, no, oglądałbym film o ich przygodach :) 8/10 i serduszko.
26-10-2020, 20:09






