FeardotCom (2002) to jeden z ostatnich filmów w moim "maratonie grozy" i zarazem jeden z najgorszym horrorów, jakie widziałem. Chamska, bezczelna zrzynka z Ring i Se7en i chyba jeszcze ze dwóch innych filmów, gdzie morderca transmitował swoje mordy w internecie. Ni to horror, ni thriller, ni kryminał, coś pomiędzy, ale pozbawione uroku i sensu. To znaczy, początkowe pół godziny jest w miarę fajne, gdy wszystko dopiero się zaczyna i nie do końca jeszcze wiadomo, czego się można spodziewać, ale potem wszystko szlag trafia. W chwili, gdy zły doktor psychopata porywa dziewczynę w teatrze, a w tle rozbrzmiewa Rammstein wiedziałem już, że lepiej nie będzie :)
To są jakby trzy filmy w jednym. Horror o duchu szukającym zemsty - dosłownie i to w azjatyckim stylu, tyle, że zamiast małej dziewczynki o czarnych włosach jest mała dziewczynka o białych włosach. To ponury kryminał o śledztwie dotyczącym nieuchwytnego mordercy. To thriller o szaleńcu, który brutalnie torturuje i morduje porwane osoby, transmitując to wszystko na żywca w internecie. I nic z tych elementów nie jest na dobrym poziomie, wszystko jest tak niechlujnie zrobione, po łebkach, bez większego sensu. 3/10 to i tak za dużo, ech.
To są jakby trzy filmy w jednym. Horror o duchu szukającym zemsty - dosłownie i to w azjatyckim stylu, tyle, że zamiast małej dziewczynki o czarnych włosach jest mała dziewczynka o białych włosach. To ponury kryminał o śledztwie dotyczącym nieuchwytnego mordercy. To thriller o szaleńcu, który brutalnie torturuje i morduje porwane osoby, transmitując to wszystko na żywca w internecie. I nic z tych elementów nie jest na dobrym poziomie, wszystko jest tak niechlujnie zrobione, po łebkach, bez większego sensu. 3/10 to i tak za dużo, ech.
29-10-2020, 20:47





