Under the siege / Liberator 1992r. też. Andrew Davis
Ależ to dobry film! Tzn. nie jakieś arcydzieło ale oklepana, nawet jak na tamte czasy, intryga daje naprawdę radę nawet po latach. Zasługą jest świetne duet Lee Jones i Busey, nietypowa sceneria i niewielka ilość nie-szarżującego Seagala. Oglądałem ten film ostatni raz ze 20 lat temu i po wczorajszym seansie odkryłem, że reżyserem jest ten sam gość co zrobił Ściganego (w którym także Lee Jones grał!). Zasadniczo to jestem pod wrażeniem reżyserii - na pierwsza myśl styl podchodził mi pod wczesnego Tonyego Scotta i McTiernana - stąd aż zachodziłem w głowę, kto to stworzył. Jak mnie pamięć nie myli, to i dla Seagala oraz Buseya największa produkcja i jedyna nominowana do Oscarów. Całkiem zgrabne kino akcji - cały czas coś się dzieje na okręcie, sceneria żyje, antagoniści emocjonują.
7/10
Ależ to dobry film! Tzn. nie jakieś arcydzieło ale oklepana, nawet jak na tamte czasy, intryga daje naprawdę radę nawet po latach. Zasługą jest świetne duet Lee Jones i Busey, nietypowa sceneria i niewielka ilość nie-szarżującego Seagala. Oglądałem ten film ostatni raz ze 20 lat temu i po wczorajszym seansie odkryłem, że reżyserem jest ten sam gość co zrobił Ściganego (w którym także Lee Jones grał!). Zasadniczo to jestem pod wrażeniem reżyserii - na pierwsza myśl styl podchodził mi pod wczesnego Tonyego Scotta i McTiernana - stąd aż zachodziłem w głowę, kto to stworzył. Jak mnie pamięć nie myli, to i dla Seagala oraz Buseya największa produkcja i jedyna nominowana do Oscarów. Całkiem zgrabne kino akcji - cały czas coś się dzieje na okręcie, sceneria żyje, antagoniści emocjonują.
7/10
16-11-2020, 10:03





