Normal People (2020)
Oj jak mi brakowało takiej historii miłosnej, prostej ale niesamowicie wciągającej, o dwójce nastolatków z różnych środowisk, których połączyła niesamowita więź oraz zrozumienie gdzieś "pomiędzy słowami". Historię Marianne i Connella śledzi się z niezwykłym zainteresowaniem, a ich rozmowy są niesamowicie magnetyczne, interesujące, hipnotyzujące. Pełne pożądania spojrzenia i mowa ciała aż krzyczą o akceptację, jakiej nie udało się im się uzyskać od innych. Od rodziny. To emocjonalna bomba, aktorstwo najwyższych lotów, szczególnie głównego bohatera. Jego długi monolog w przedostatnim odcinku wbił mnie w fotel. Ból, smutek i żal zarysowany na twarzy. Odegrany kapitalnie. Jest wielka przyszłość przed Paulem Mescalem.
Kupiło mnie też miejsce akcji. Sam mieszkam w Irlandii i miło jest widzieć miejsca (Dublin), w których sam czasem się pojawiam. Zdjęcia są bardzo oszczędne, Irlandia nie jest tu pokazana jak na pocztówkach, jak w amerykańskich komediach romantycznych. Irlandia to spokojne, czasem nudne (szczególnie na prowincji) miejsce. Człowiek oglądając serial momentami miał wrażenie, że akcja działa się latach 50. ubiegłego wieku, ale potem wjeżdżała scena z iphonem lub samochodem i sobie przypominałem, że to współczesność.
Minusów kilka jest, ale w sumie nie chce mi się o nich pisać, bo nie wpływają znacząco na odbiór. Serial skończyłem oglądać wczoraj wieczorem i dziś cały dzień chodzę struty. Siedzi w głowie ta historia i obawiam się, że przez kolejne dni nie wyjdzie z niej. Myśli uciekają w czasy młodości, liceum, pierwsze miłości, błędy, niewykorzystane okazje, które sprawiłyby, że życie potoczyłoby się inaczej. Jednocześnie dziękuję i mam pretensje za to do twórców serialu. 9+/10
Kapitalna ścieżka dźwiękowa!
Oj jak mi brakowało takiej historii miłosnej, prostej ale niesamowicie wciągającej, o dwójce nastolatków z różnych środowisk, których połączyła niesamowita więź oraz zrozumienie gdzieś "pomiędzy słowami". Historię Marianne i Connella śledzi się z niezwykłym zainteresowaniem, a ich rozmowy są niesamowicie magnetyczne, interesujące, hipnotyzujące. Pełne pożądania spojrzenia i mowa ciała aż krzyczą o akceptację, jakiej nie udało się im się uzyskać od innych. Od rodziny. To emocjonalna bomba, aktorstwo najwyższych lotów, szczególnie głównego bohatera. Jego długi monolog w przedostatnim odcinku wbił mnie w fotel. Ból, smutek i żal zarysowany na twarzy. Odegrany kapitalnie. Jest wielka przyszłość przed Paulem Mescalem.
Kupiło mnie też miejsce akcji. Sam mieszkam w Irlandii i miło jest widzieć miejsca (Dublin), w których sam czasem się pojawiam. Zdjęcia są bardzo oszczędne, Irlandia nie jest tu pokazana jak na pocztówkach, jak w amerykańskich komediach romantycznych. Irlandia to spokojne, czasem nudne (szczególnie na prowincji) miejsce. Człowiek oglądając serial momentami miał wrażenie, że akcja działa się latach 50. ubiegłego wieku, ale potem wjeżdżała scena z iphonem lub samochodem i sobie przypominałem, że to współczesność.
Minusów kilka jest, ale w sumie nie chce mi się o nich pisać, bo nie wpływają znacząco na odbiór. Serial skończyłem oglądać wczoraj wieczorem i dziś cały dzień chodzę struty. Siedzi w głowie ta historia i obawiam się, że przez kolejne dni nie wyjdzie z niej. Myśli uciekają w czasy młodości, liceum, pierwsze miłości, błędy, niewykorzystane okazje, które sprawiłyby, że życie potoczyłoby się inaczej. Jednocześnie dziękuję i mam pretensje za to do twórców serialu. 9+/10
Kapitalna ścieżka dźwiękowa!
04-12-2020, 01:34





