Ted Lasso (2020)
Będzie głównie narzekanie, choć serial dostał ode mnie mocne 7/10. A dlaczego narzekam? Bo twórcy nie potrafili się zdecydować, do kogo ma być skierowany ten serial. Z jednej strony pomysł, aby wrzucić amerykańskiego trenera futbolu amerykańskiego do Anglii i dać mu do prowadzenia drużynę Premier League, jest kapitalnym źródłem gagów i różnic, które wyłapią przede wszystkim fani piłki nożnej. Ale z drugiej strony sama idea jest obrazą inteligencji każdego człowieka, który ogląda mecze częściej niż tylko reprezentację przy piwie ze znajomymi. Ted Lasso nie wie o "soccerze" absolutnie nic. Nie ma pojęcia co to spalony, ile trwa mecz itd. W świecie rzeczywistym nie ma żadnej możliwości, aby komuś takiemu został powierzony klub w najsilniejszej lidze świata.
W dodatku urywki z meczów są tradycyjnie najsłabszym punktem historii. Piłka nożna jest chyba najcięższym przeciwnikiem kina. Nie pamiętam filmu/serialu, który w 100% idealnie potrafiłby sfilmować boiskowe zmagania i oddać ich realia. Nie inaczej jest tutaj. Aktorzy udający piłkarzy są właśnie aktorami udającymi piłkarzy, poruszają się 2x wolniej, bramkarze bronią jak w lidze okręgowej i naprawdę wali to po oczach.
Ale poza tym historia jest na swój sposób urocza, bohaterom się kibicuje, kilka razy wybuchłem śmiechem, a Jason Sudeikis jest świetny i gdy jego postać niebezpiecznie zbliża się do parodii, wjeżdża nagle poważna scena i przypominamy sobie, że Ted, poza tym że jest mega pozytywnym gościem, to ma swoje problemy, którym próbuje sprostać na swój własny sposób.
Podobno zamówiono już dwa kolejne sezony i na pewno zerknę, choć nie wiem co tam jest jeszcze do opowiedzenia.
Będzie głównie narzekanie, choć serial dostał ode mnie mocne 7/10. A dlaczego narzekam? Bo twórcy nie potrafili się zdecydować, do kogo ma być skierowany ten serial. Z jednej strony pomysł, aby wrzucić amerykańskiego trenera futbolu amerykańskiego do Anglii i dać mu do prowadzenia drużynę Premier League, jest kapitalnym źródłem gagów i różnic, które wyłapią przede wszystkim fani piłki nożnej. Ale z drugiej strony sama idea jest obrazą inteligencji każdego człowieka, który ogląda mecze częściej niż tylko reprezentację przy piwie ze znajomymi. Ted Lasso nie wie o "soccerze" absolutnie nic. Nie ma pojęcia co to spalony, ile trwa mecz itd. W świecie rzeczywistym nie ma żadnej możliwości, aby komuś takiemu został powierzony klub w najsilniejszej lidze świata.
W dodatku urywki z meczów są tradycyjnie najsłabszym punktem historii. Piłka nożna jest chyba najcięższym przeciwnikiem kina. Nie pamiętam filmu/serialu, który w 100% idealnie potrafiłby sfilmować boiskowe zmagania i oddać ich realia. Nie inaczej jest tutaj. Aktorzy udający piłkarzy są właśnie aktorami udającymi piłkarzy, poruszają się 2x wolniej, bramkarze bronią jak w lidze okręgowej i naprawdę wali to po oczach.
Ale poza tym historia jest na swój sposób urocza, bohaterom się kibicuje, kilka razy wybuchłem śmiechem, a Jason Sudeikis jest świetny i gdy jego postać niebezpiecznie zbliża się do parodii, wjeżdża nagle poważna scena i przypominamy sobie, że Ted, poza tym że jest mega pozytywnym gościem, to ma swoje problemy, którym próbuje sprostać na swój własny sposób.
Podobno zamówiono już dwa kolejne sezony i na pewno zerknę, choć nie wiem co tam jest jeszcze do opowiedzenia.
17-12-2020, 14:07





