Okres zimowy, więc i pora na powtórkę "Powrotu Batmana" pomimo tego, że śniegu za oknem brak.
Oglądało mi się wybitnie dobrze, zwróciłem kilka raz uwagę na pewne naciągnięte elementy, co generalnie i tak nie przeszkadza bo Burton skupił się na emocjach i stylu przez co ogląda się ten film jak taką mroczną baśń i za to go uwielbiam.
Michelle Pfeiffer jest cudowna i kradnie całe show Keatonowi, Danny DeVitto jest obrzydliwy w pozytywnym znaczeniu tego słowa, a Alfreda jest zaskakująco mało czego wcześniej tak nie zauważałem.
Na napisach końcowych miałem ciarki co jest oczywiście zasługą Danny'ego Elfmana, a zaraz po obejrzeniu rozmarzyłem się nad tym jak wyglądałby ewentualny sequel, bo poczułem tę samą magię jaką czułem oglądając "Powrót Batmana" za dzieciaka.
Oglądało mi się wybitnie dobrze, zwróciłem kilka raz uwagę na pewne naciągnięte elementy, co generalnie i tak nie przeszkadza bo Burton skupił się na emocjach i stylu przez co ogląda się ten film jak taką mroczną baśń i za to go uwielbiam.
Michelle Pfeiffer jest cudowna i kradnie całe show Keatonowi, Danny DeVitto jest obrzydliwy w pozytywnym znaczeniu tego słowa, a Alfreda jest zaskakująco mało czego wcześniej tak nie zauważałem.
Na napisach końcowych miałem ciarki co jest oczywiście zasługą Danny'ego Elfmana, a zaraz po obejrzeniu rozmarzyłem się nad tym jak wyglądałby ewentualny sequel, bo poczułem tę samą magię jaką czułem oglądając "Powrót Batmana" za dzieciaka.
20-12-2020, 09:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-12-2020, 09:41 przez marsgrey21.)





