Też od jakiegoś czasu mam takie odczucia.
Tego Bonda bym niby zobaczył (choć też mam spore obawy, że baba go będzie wyręczać), no i Wiedźmina na pewno obejrzę (choć tu obawy mam jeszcze większe) ale tak ogólnie to jedna chujnia z grzybnią i w sumie jakby w ogóle przestali kręcić filmy to też miałbym wyjebane.
Wychodzi na to, że Endgame okazało się być faktycznie Endgame - końcem epoki jarania się nadchodzącymi filmami (i przy okazji końcem epoki rekordów w Box-office).
Tego Bonda bym niby zobaczył (choć też mam spore obawy, że baba go będzie wyręczać), no i Wiedźmina na pewno obejrzę (choć tu obawy mam jeszcze większe) ale tak ogólnie to jedna chujnia z grzybnią i w sumie jakby w ogóle przestali kręcić filmy to też miałbym wyjebane.
Wychodzi na to, że Endgame okazało się być faktycznie Endgame - końcem epoki jarania się nadchodzącymi filmami (i przy okazji końcem epoki rekordów w Box-office).
27-02-2021, 00:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-02-2021, 00:22 przez Gieferg.)





