Cytat: w końcu daje to, na co wszyscy czekają - walki wielkich potworów, w których wszystko elegancko widać, z nieźle pomyślaną choreografią i z jakąś konkretną stawką.Ano, ze wszystkich tych nowych filmów to właśnie tutaj walki są naprawdę dobre. Jest dym, kurz i pył, ale wszystko jest wyraźne, nie ma czegoś w stylu niewyraźnych sylwetek poruszających się w szarej kurzawie. Nawet bitka w nocy, pośród gruzu i kurzu jest świetnie pokazana. Godzilla to typowy tank, ciężki, ma pierdolnięcie i może wiele wytrzymać, Kong jest zwinny w opór, cwany i w ogóle jest big monke. Każdorazowe tytułowe starcie jest solidne, a finałowe, gdy Nie mogę jednak dać wyższej oceny niż 6/10. Walki świetne, Kong i Godzilla też, ten pierwszy bo to fajna małpa, a Godzilla to wiadomo, spasiony, wiecznie wkurwiony potwór, cały motyw pustej ziemi bardzo spoko i chciałbym więcej o tym świecie, ba, punkt wyjściowy fabuły także nie jest wcale taki głupi, ale wszystko się rozbija o... wątek ludzki. Ludzie są tutaj chyba najgorsi z najgorszych. Nie dość, że wraca Jedenastka, to jeszcze oprócz niej pojawia się jakiś młokos-grubas w okularach i czarnoskóry fanatyk teorii spiskowych ze swoim podcastem, co i rusz rzucający """""zabawnymi"""" komentarzami na temat gmo, fluoru w wodzie kranowej związanego z nazistami, Roswell, ludzi jaszczurów i tym podobnych pierdół. A potem jest jeszcze turbozły typ z korpo, który sadzi sucharami... oraz psiapsiółka Konga, dziewczynka-niemowa. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA, aż mną telepało ilekroć akcja przenosiła się do ludzi, a szczytem jest rozwiązanie problemu w finale, gdy
31-03-2021, 16:53
Spoiler




