Jako bezwstydny fan monstronapierdalanek, moje potrzeby w tej kategorii zostały zaspokojone. Zdecydowanie najlepsze sceny nawalanek z całego MonsterVerse. Chociaż nieco jednostronne. Historia jest mocno Kong-centryczna, ale gdy tylko prawdziwy król pojawia się na ekranie, to mam wrażenie, że Wingard pokazuje swój bias ;)
Reszta to jednak meh, nawet budowanie mitologii to trochę taka ledwo liźnięta zajawka, niż coś czemu film poświęcił jakikolwiek czas. A wątek ludzki lawiruje pomiędzy nużącym (Team Monke) a wręcz Beyformersowatym (Team Lizard). To ja już wolę przygody wojaka i jego hot waifu z filmu Edwardsa, czy rodzinną melodramę z KotM. A do żołdaków ze Skull Island to nawet startu nie ma.
Ogólnie całe MonsterVerse to dziwny twór, bo mam wrażenie, że każdy z tych filmów ma jakiś element którym zdecydowanie góruje nad resztą serii, aby niedomagać w innym departamencie. Przydałaby się jeszcze jedna produkcja która wyciągnąłby wnioski i połączyła te najlepsze elementy.
Reszta to jednak meh, nawet budowanie mitologii to trochę taka ledwo liźnięta zajawka, niż coś czemu film poświęcił jakikolwiek czas. A wątek ludzki lawiruje pomiędzy nużącym (Team Monke) a wręcz Beyformersowatym (Team Lizard). To ja już wolę przygody wojaka i jego hot waifu z filmu Edwardsa, czy rodzinną melodramę z KotM. A do żołdaków ze Skull Island to nawet startu nie ma.
Ogólnie całe MonsterVerse to dziwny twór, bo mam wrażenie, że każdy z tych filmów ma jakiś element którym zdecydowanie góruje nad resztą serii, aby niedomagać w innym departamencie. Przydałaby się jeszcze jedna produkcja która wyciągnąłby wnioski i połączyła te najlepsze elementy.
01-04-2021, 18:17





