W święta powtórzyłem MonsterVerse i przy okazji obejrzałem najnowszą część.
W sumie mam mieszane odczucia. Z jednej strony lubię te filmy, ponieważ lubię patrzeć na rozpierduchę w wykonaniu wielkich potworów, ale z drugiej przerywniki w postaci ludzkich postaci są dla mnie tym, co zabija tę serię. Chce się skupiać tylko na Kongu, Godzilli i reszcie stworów, ale nie mogę. Nie pamiętam imienia ani jednej postaci z tych filmów :(
Godzilla pod względem ludzkich postaci wypada najlepiej. Dramat tej rodziny jeszcze, jakoś kupuję, ale znowuż zawodzi tutaj aspekt monstermovie. Uwielbiam jak Edwards buduje powoli napięcie, jak wprowadza Godzillę do swojego filmu - ta jej pierwsza prezentacja to coś pięknego, jest wręcz majestatycznie, aby po chwili zrobić coś tak wkurwiającego, że wytrąca mnie już totalnie z dalszego seansu. Urwanie sceny na lotnisku po tym, jak Godzilla wydaje swój ryk jest czymś czego Edwardsowi nie potrafię przebaczyć. Za mało Godzilli w filmie o Godzilli. Jak już zbudował to napięcie, pokazał nam ją, to mógł jednak dowalić do pieca bardziej. Nie wiem czy to kwestie budżetowe, czy taka była jego wizja, ale no... dla mnie pod względem czystej rozwałki najgorsza odsłona.
Kong: Wyspa Czaszki to mój ulubiony film z tej serii. Lubię setting, lubię bohaterów (do moment pojawienia się Reilly'ego), Kong jest cudowny, bitki są super. Jak bym miał powrócić, do któregoś filmu to wybrałbym ten.
Król potworów i Godzilla vs Kong to dziwne twory, których nie potrafię ocenić. Z jednej strony są dla mnie świetnymi czasoumilaczami (chociaż w tym pierwszym jest za bardzo mrocznie, mało widać itd), bawię się świetnie gdy dochodzi do kolejnych starć pomiędzy potworami, ale ludzkie historie w tych filmach, o jeny. Kto to pisał - z jednej strony śmieszna historyjka o ekoterrorystach, a z drugiej ta paczka pod dowództwem murzyna od teorii spiskowych. Godzilla vs Kong ma najlepsze sceny rozwałki, jednocześnie mając Eleven i gościa z "Atlanty" - coś paskudnego.
Cała ta seria to w sumie fragmenty, które chętnie bym sobie powycinał, zmontował w jedno wideo i oglądał tylko napierdalankę :)
Ranking:
1 Kong: Wyspa Czaszki 5.5/10
2 Godzilla vs Kong 5/10
3 Godzilla 5/10
4 Godzilla: Król potworów 5/10
Jeśli miałbym czegoś oczekiwać po kolejnym filmie, to chyba chciałbym kolejne solo Konga. Wiadomo gdzie ;)
PS gra w stylu Mortal Kombat z potworami kajiu? Grałbym :)
W sumie mam mieszane odczucia. Z jednej strony lubię te filmy, ponieważ lubię patrzeć na rozpierduchę w wykonaniu wielkich potworów, ale z drugiej przerywniki w postaci ludzkich postaci są dla mnie tym, co zabija tę serię. Chce się skupiać tylko na Kongu, Godzilli i reszcie stworów, ale nie mogę. Nie pamiętam imienia ani jednej postaci z tych filmów :(
Godzilla pod względem ludzkich postaci wypada najlepiej. Dramat tej rodziny jeszcze, jakoś kupuję, ale znowuż zawodzi tutaj aspekt monstermovie. Uwielbiam jak Edwards buduje powoli napięcie, jak wprowadza Godzillę do swojego filmu - ta jej pierwsza prezentacja to coś pięknego, jest wręcz majestatycznie, aby po chwili zrobić coś tak wkurwiającego, że wytrąca mnie już totalnie z dalszego seansu. Urwanie sceny na lotnisku po tym, jak Godzilla wydaje swój ryk jest czymś czego Edwardsowi nie potrafię przebaczyć. Za mało Godzilli w filmie o Godzilli. Jak już zbudował to napięcie, pokazał nam ją, to mógł jednak dowalić do pieca bardziej. Nie wiem czy to kwestie budżetowe, czy taka była jego wizja, ale no... dla mnie pod względem czystej rozwałki najgorsza odsłona.
Kong: Wyspa Czaszki to mój ulubiony film z tej serii. Lubię setting, lubię bohaterów (do moment pojawienia się Reilly'ego), Kong jest cudowny, bitki są super. Jak bym miał powrócić, do któregoś filmu to wybrałbym ten.
Król potworów i Godzilla vs Kong to dziwne twory, których nie potrafię ocenić. Z jednej strony są dla mnie świetnymi czasoumilaczami (chociaż w tym pierwszym jest za bardzo mrocznie, mało widać itd), bawię się świetnie gdy dochodzi do kolejnych starć pomiędzy potworami, ale ludzkie historie w tych filmach, o jeny. Kto to pisał - z jednej strony śmieszna historyjka o ekoterrorystach, a z drugiej ta paczka pod dowództwem murzyna od teorii spiskowych. Godzilla vs Kong ma najlepsze sceny rozwałki, jednocześnie mając Eleven i gościa z "Atlanty" - coś paskudnego.
Cała ta seria to w sumie fragmenty, które chętnie bym sobie powycinał, zmontował w jedno wideo i oglądał tylko napierdalankę :)
Ranking:
1 Kong: Wyspa Czaszki 5.5/10
2 Godzilla vs Kong 5/10
3 Godzilla 5/10
4 Godzilla: Król potworów 5/10
Jeśli miałbym czegoś oczekiwać po kolejnym filmie, to chyba chciałbym kolejne solo Konga. Wiadomo gdzie ;)
PS gra w stylu Mortal Kombat z potworami kajiu? Grałbym :)
06-04-2021, 16:03





