(08-04-2021, 22:14)Debryk napisał(a): Lorenzo's oil 1992r. reż Goerge Miller (ten od Mad Maxa)
9/10
Obejrzalem wczoraj wieczorem, u mnie o dwa oczka nizej, ale to nadal mocna siodemka. Jeden z tych filmow, gdzie nie bardzo jest sie do czego doczepic, a ze historie napisalo samo zycie i jeszcze w taki sposob to nie sposob krytykowac, zeby nie wyjsc (jak to mawiala moja babcia) na Kalwina :)
Film stoi glownie szantazem emocjonalnym wywolanym pokazywaniem choroby dziecka, natomiast w zdecydowana wieszosc czasu robi to ze sporym taktem, wyczuciem i umiarem, choc naduzywanie Addagio fo Strings zaczelo mnie w pewnym momencie zwyczajnie irytowac, spokojnie wsytarczyloby uzyc klasyk Barbera tylko w jednej scenie i to by wystarczylo. Formalnie jest ok, choc zajelo mi chwile przyzwyczajenie sie do epizodycznosci w narracji, czego nie do konca jestem fanem, ale w zwiazku ze zlozonoscia i zakresem historii jest to zrozumiale. Aktorsko super, Sarandon poza skala, Nolte bardzo dobry, ale duzo lepszym rozwiazaniem byloby zatrudnienie wloskiego aktora, bo ten jego akcent wybijal mnie torche z seansu, no ale wiadomo, nazwisko. Na drugim planie standardowo solidny James Rebhorn i jak zwykle niezawodna Margo Martindale, ktora obsadzalbym w kazdym filmie, bo po prostu kocham te jej teksanska iskre.
Wielki podziw dla tych rodzicow, za podjeta nie tylko walke o syna, ale tez czego dokonali dla reszty tych dzieciakow - to poswiecenie, sila charakteru i wiara, ze warto. Scena gdy Nolte pyta sie zony, czy ta bierze pod uwage, ze robia to juz nie dla swojego syna, bo moze byc juz za pozno, ale dla innych dzieci...no jedna lezka poleciala. Druga juz na napisach koncowych i montazu nagran dzieciakow. Ogolnie dobry film.
(08-04-2021, 22:14)Debryk napisał(a): Jak pamiętam przez pomyłkę to na VHS wypożyczyłem po premierze, i film zrobił na mnie wrażenie tak po latach oglądało się równie wspaniale. Wielkie, wielkie kino.
Z takich chorobowych wyciskaczy lez, ktore krazyly na VHS i byly mocno populane wsrod polskich gospodyn domowych na poczatku lat 90 to pamietam jeszcze "Podazaj w strone Swiatla"
Film nie jest na faktach, typowy B-klasowy dramat rodem z Hallmark, ale tak jak my z ojcem mielismy Commando i Rambo, tak babcia z mama mialy "Go Toward the Light" wlasnie.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
10-04-2021, 16:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-04-2021, 00:00 przez Bucho.)





