Night in Paradise (2020)
Kierowany osobistą zemstą Tae-Gu zadziera z gangsterami z różnych klanów. Po wymierzeniu sprawiedliwości ukrywa się u handlarza bronią na wyspie Jeju, gdzie poznaje jego siostrzenicę, śmiertelnie chorą Jae-Yeon. Film Park Hoon - junga , którego możecie kojarzyć ze scenariusza do Ujrzałem diabła z 2010 roku, ale jest też autorem Manyeo/Wiedźma część 1 (koreańskie kino superbohaterskie, oczywiście z kategorią +18 jeśli chodzi o brutalność), Daeho/The Tiger, V.I.P., New World. Wszystkie te filmy są to dobre produkcje, a Noc w raju to słabszy film tego reżysera i scenarzysty. Choć to nie znaczy że to kiepski film.
Pewnie gdyby to był pierwszy film Hoon - junga, który bym obejrzał, albo w ogóle jeden z pierwszych koreańskich filmów, to zachwycałbym się. Widocznie za dużo koreańskiego dobrego kina obejrzałem.Już dawno przyzwyczaiłem się do tego, że filmy koreańskie są długie i w większości to są produkcje na których czas zlatuje szybko, ale nie w przypadku Nocy w raju, która jest dostępna na Netflixie. Pierwszy raz w przypadku filmu tego twórcy odniosłem wrażenie, że historia jest rozwleczona, można by trochę powycinać.
Po 30 minutach dostałem film o trudnej przyjaźni, ale jest to relacja platoniczna. Nie ma romansu między parą głównych bohaterów, których łączy wyrok śmierci, w jednym przypadku od gangusów, a w drugim choroba. Pierwsze 20-30 minut to dobre męskie kino, ale później akcja za bardzo zwalnia. Czasami są mocniejsze sceny, ale dominuje wątek obyczajowy i dopiero od 80 minuty jest ostro, wiec nie polecam widzom o słabych nerwach. Jeśli widzieliście filmy koreańskie, to wiecie jak potrafią być przesadnie krwawe i brutalne.
Jak to bywa w koreańskich filmach bohaterowie są bardzo wytrzymali na ból, krew leje się litrami, potrafią rozwalić kilkunastu wrogów w krótkim czasie, ale mnie to nie przeszkadza, takie jest to kino. Zdjęcia, reżysera, montaż, choreografia mordobić, sceny pościgów na typowym poziomie dla produkcji z Azji. Aktorsko też nie mogę nic zarzucić nie tylko dwójce głównych aktorów, ale reszcie obsady. Jak już napisałem problem film ma z tempem i dlatego to najsłabsza produkcja reżysera New World. Postawię 6/10 głównie za pierwsze 20-30 minut i ostatnie 40 minut.
[
Kierowany osobistą zemstą Tae-Gu zadziera z gangsterami z różnych klanów. Po wymierzeniu sprawiedliwości ukrywa się u handlarza bronią na wyspie Jeju, gdzie poznaje jego siostrzenicę, śmiertelnie chorą Jae-Yeon. Film Park Hoon - junga , którego możecie kojarzyć ze scenariusza do Ujrzałem diabła z 2010 roku, ale jest też autorem Manyeo/Wiedźma część 1 (koreańskie kino superbohaterskie, oczywiście z kategorią +18 jeśli chodzi o brutalność), Daeho/The Tiger, V.I.P., New World. Wszystkie te filmy są to dobre produkcje, a Noc w raju to słabszy film tego reżysera i scenarzysty. Choć to nie znaczy że to kiepski film.
Pewnie gdyby to był pierwszy film Hoon - junga, który bym obejrzał, albo w ogóle jeden z pierwszych koreańskich filmów, to zachwycałbym się. Widocznie za dużo koreańskiego dobrego kina obejrzałem.Już dawno przyzwyczaiłem się do tego, że filmy koreańskie są długie i w większości to są produkcje na których czas zlatuje szybko, ale nie w przypadku Nocy w raju, która jest dostępna na Netflixie. Pierwszy raz w przypadku filmu tego twórcy odniosłem wrażenie, że historia jest rozwleczona, można by trochę powycinać.
Po 30 minutach dostałem film o trudnej przyjaźni, ale jest to relacja platoniczna. Nie ma romansu między parą głównych bohaterów, których łączy wyrok śmierci, w jednym przypadku od gangusów, a w drugim choroba. Pierwsze 20-30 minut to dobre męskie kino, ale później akcja za bardzo zwalnia. Czasami są mocniejsze sceny, ale dominuje wątek obyczajowy i dopiero od 80 minuty jest ostro, wiec nie polecam widzom o słabych nerwach. Jeśli widzieliście filmy koreańskie, to wiecie jak potrafią być przesadnie krwawe i brutalne.
Jak to bywa w koreańskich filmach bohaterowie są bardzo wytrzymali na ból, krew leje się litrami, potrafią rozwalić kilkunastu wrogów w krótkim czasie, ale mnie to nie przeszkadza, takie jest to kino. Zdjęcia, reżysera, montaż, choreografia mordobić, sceny pościgów na typowym poziomie dla produkcji z Azji. Aktorsko też nie mogę nic zarzucić nie tylko dwójce głównych aktorów, ale reszcie obsady. Jak już napisałem problem film ma z tempem i dlatego to najsłabsza produkcja reżysera New World. Postawię 6/10 głównie za pierwsze 20-30 minut i ostatnie 40 minut.
[
10-04-2021, 20:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-04-2021, 22:55 przez michax.)





