Starcia Kong-Godzilla są nawet niezłe (z tym, że ni cholery nie czuć w tym filmie skali), ale to tyle z plusów. No i jak w finale to ręce opadają. W ogóle wątki ludzkie to coś jak te gorsze części Transformers Baya i znowu nie ma żadnych ludzkich bohaterów, których los mógłby kogokolwiek obchodzić, są więc tylko zapychaczem i stratą czasu. Cały wątek z pustą ziemią, źródłem mocy i toporkiem - do spuszczenia w kiblu.
3/10, trochę to lepsze od zupełnie gównianego King of Monsters więc temu ostatniemu obniżę ocenę na 2.
Jeśli zdecydowanie najlepszym filmem serii jest zakalcowate i nijakie Skull Island (a Godzilla Edwardsa na której myślałem, że wyjdę z kina jest na drugim miejscu) to znak, że coś tu mocno nie pykło.
Przecież :P
3/10, trochę to lepsze od zupełnie gównianego King of Monsters więc temu ostatniemu obniżę ocenę na 2.
Jeśli zdecydowanie najlepszym filmem serii jest zakalcowate i nijakie Skull Island (a Godzilla Edwardsa na której myślałem, że wyjdę z kina jest na drugim miejscu) to znak, że coś tu mocno nie pykło.
Cytat:Możesz wywalić wątek Eleven i jej "śmiesznych" sidekicków i absolutnie nic się nie zmienia.
Przecież :P
11-04-2021, 02:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-04-2021, 02:49 przez Gieferg.)
Spoiler




