Two Distant Strangers - ło panie, to co kurna było?! Ten filmik to ekranizacja, no nawet nie artykuły z lewackiej prasy, co transparentu z protestów BLM krzyczącego "mordujo naszych cokolwiek byśmy nie zrobili!!!". Niby motyw z Dnia Świstaka fajny, zawsze dobrze popatrzyć na bohatera zmagającego się z przeznaczeniem, no ale brak jakiejkolwiek subtelności w pokazywaniu świata sprawia, że nie da się na to patrzeć jak na dobry film - postać policjanta karykaturalna na maksa (te ujęcia na obryzganą krwią twarz, no jak dzikie zwierzę po łowach :D). Oglądałem z uczuciem rosnącego zdziwienia, że można było nakręcić coś aż tak prostackiego, no ale nie jest to źle zrobione, więc mogę dać 5/10. Nie widzę opcji, żeby Akademia oparła się pokusie dania statuetki pierwszemu filmowi wprost przywołującemu śmierć Floyda (przy czym sam reżyser zdaje sobie sprawę, że trzymanie kolana na karku jest niezbyt niebezpieczne, więc w filmowej wersji policjant musi dołożyć jeszcze chamskie duszenie ręką) :P
Swoją drogą, najbardziej znamienne w filmie jest to, że główny bohater, pomimo tego, że próbuje dokładnie setki sposobów na przechytrzenie krwiożerczego policjanta, to żadnym z tej setki metod nie jest po prostu danie się mu przeszukać, gdy tego żąda :P lepiej próbować ucieczki na sto różnych sposobów...
Poszukałem jakiś opinii o filmie i trafiłem na Piotra Dobrego, na nim można polegać jak na Zawiszy. Oto jak tłumaczy prostackość historii i podejścia prezentowanego w filmie: "Istotne, by zrozumieć zamysł tej prostej opowiastki: nie czas na subtelności, kiedy profilowanie rasowe wciąż zbiera krwawe żniwo." Czyli nieważne jak, nieważne czy z sensem - trzeba walić w rasistowskie tony ile wlezie.
Swoją drogą, najbardziej znamienne w filmie jest to, że główny bohater, pomimo tego, że próbuje dokładnie setki sposobów na przechytrzenie krwiożerczego policjanta, to żadnym z tej setki metod nie jest po prostu danie się mu przeszukać, gdy tego żąda :P lepiej próbować ucieczki na sto różnych sposobów...
Poszukałem jakiś opinii o filmie i trafiłem na Piotra Dobrego, na nim można polegać jak na Zawiszy. Oto jak tłumaczy prostackość historii i podejścia prezentowanego w filmie: "Istotne, by zrozumieć zamysł tej prostej opowiastki: nie czas na subtelności, kiedy profilowanie rasowe wciąż zbiera krwawe żniwo." Czyli nieważne jak, nieważne czy z sensem - trzeba walić w rasistowskie tony ile wlezie.
18-04-2021, 08:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-04-2021, 09:00 przez simek.)





