Postanowiłem sobie w wolnym czasie nadrobić kilka polskich animowanych krótkich metraży.
Tango (1980) - Fabuły niby brak. Po prostu widok na jedno pomieszczenie, w nim z każdą kolejną chwilą widzimy coraz więcej powtarzających swą czynność postaci, z kolei w głowie widza rodzi się własna interpretacja. Jedni to potraktują jako obraz życia jednej osoby, a inni jako urywki z życia różnych mieszkańców tego lokum. Podziw szczególnie za realizację, która jak się słyszałem do najłatwiejszych nie należała. Oscar zasłużony, choć historia jaka spotkała Rybczyńskiego po jego odbiorze chyba nawet ciekawsza, niż ten tytuł polskiego zdobywcy Oscara :)
Bankiet (1976) - Imigranci z Krainy Deszcowców nakładają obfite jedzenie do stołu na bankiet, przyjeżdżają goście, wstępnie nie mogą oni wyjść z podziwu na widok sutej wyżerki, a tu nagle... Nie no, świetny ten koncept. W Studiu Miniatur Filmowych to jednak potrafiły siedzieć naprawdę kreatywne umysły. Myślę, że jaroszom przeciwnym spożywania mięsa ta animka przypadnie do gustu ;)
Fotel (1963) - Matko! To z kolei jakie aktualne! :D Jest jakieś zgromadzenie, jedno miejsce przy stole prezydialnym okazuje się być puste i tak oto rozpoczyna się zażarta walka o tytułowy fotel. A to wszystko z lotu ptaka. Cała prawda o naszych politykach przede wszystkim.
Schody (1968) - Przypadkowy plastuś widzi na swojej drodze jakieś schody i zaintrygowany chce zobaczyć do czego one prowadzą. I tak przechodzi kolejne stopnie... Klimat z tych 7 minut aż się wylewa z ekranu. Ponownie podziw dla twórców za włożoną pracę - tym bardziej, że mieli oni tu do czynienia z animacją poklatkową i musieli jeszcze tworzyć tą skomplikowaną scenografię. Zakończenie miażdży i pozostawia pole do interpretacji sięgające zza horyzont.
Tango (1980) - Fabuły niby brak. Po prostu widok na jedno pomieszczenie, w nim z każdą kolejną chwilą widzimy coraz więcej powtarzających swą czynność postaci, z kolei w głowie widza rodzi się własna interpretacja. Jedni to potraktują jako obraz życia jednej osoby, a inni jako urywki z życia różnych mieszkańców tego lokum. Podziw szczególnie za realizację, która jak się słyszałem do najłatwiejszych nie należała. Oscar zasłużony, choć historia jaka spotkała Rybczyńskiego po jego odbiorze chyba nawet ciekawsza, niż ten tytuł polskiego zdobywcy Oscara :)
Bankiet (1976) - Imigranci z Krainy Deszcowców nakładają obfite jedzenie do stołu na bankiet, przyjeżdżają goście, wstępnie nie mogą oni wyjść z podziwu na widok sutej wyżerki, a tu nagle... Nie no, świetny ten koncept. W Studiu Miniatur Filmowych to jednak potrafiły siedzieć naprawdę kreatywne umysły. Myślę, że jaroszom przeciwnym spożywania mięsa ta animka przypadnie do gustu ;)
Fotel (1963) - Matko! To z kolei jakie aktualne! :D Jest jakieś zgromadzenie, jedno miejsce przy stole prezydialnym okazuje się być puste i tak oto rozpoczyna się zażarta walka o tytułowy fotel. A to wszystko z lotu ptaka. Cała prawda o naszych politykach przede wszystkim.
Schody (1968) - Przypadkowy plastuś widzi na swojej drodze jakieś schody i zaintrygowany chce zobaczyć do czego one prowadzą. I tak przechodzi kolejne stopnie... Klimat z tych 7 minut aż się wylewa z ekranu. Ponownie podziw dla twórców za włożoną pracę - tym bardziej, że mieli oni tu do czynienia z animacją poklatkową i musieli jeszcze tworzyć tą skomplikowaną scenografię. Zakończenie miażdży i pozostawia pole do interpretacji sięgające zza horyzont.
19-04-2021, 11:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-04-2021, 11:14 przez Qrszon.)





