...czyli jak Ameryka psuje dobrych reżyserów. Azjatyckie filmy Woo były czymś więcej niż tylko kinem akcji. Były to rozważania na temat takich wartości jak honor czy przyjaźń. Świetnie się oglądało te filmy. Z Chow Yun Fata Woo robił prawdziwego twardziela.
A w Stanach? Nieuchwytny cel, M:I 2, Zapłata, Bez twarzy. Żaden z tych filmów nawet nie zbliża się do poziomu produkcji z Hong Kongu. Oprócz wymyślnych scen akcji (ustępującym tym z poprzednich filmów Woo) nie zostało z jego starej twórczości nic.
Gdyby Woo nie wyjechał do Ameryki, nazywałbym go geniuszem.
A w Stanach? Nieuchwytny cel, M:I 2, Zapłata, Bez twarzy. Żaden z tych filmów nawet nie zbliża się do poziomu produkcji z Hong Kongu. Oprócz wymyślnych scen akcji (ustępującym tym z poprzednich filmów Woo) nie zostało z jego starej twórczości nic.
Gdyby Woo nie wyjechał do Ameryki, nazywałbym go geniuszem.
27-04-2008, 14:40





