Uprowadzenie Agaty (reż. Marek Piwowski, 1993)
Co tu dużo pisać - NIESAMOWITY film. Nie wiedzieć dlaczego przez wszystkie lata w mojej głowie "Uprowadzenie Agaty" uchodziło za jakiegoś niesamowitego klasyka polskiego kina. W sumie opisu fabuły nigdy nie czytałem, znałem jedynie nazwiska w obsadzie plus reżysera, ale mimo to urósł on do rangi klasyka. Nieważne. Ważne jest to, co zobaczyłem, a zobaczyłem coś co przerosło moje oczekiwania.
Za cholerę nie spodziewałem się, że Marek Piwowski nakręcił film mogący kandydować do polskiego paździerza wszech czasów :D Ta fabuła, o gościu, który na tydzień przed końcem wyroku postanawia uciec z więzienia bo się zakochał (ale nie wie jeszcze w kim XDDD), to inny poziom mindfucka. Później jeszcze wjeżdża ta szalona rodzina tytułowej Agaty. Ogień. Nie wiem czy założenie Piwowskiego było takie, że będzie bawił się trochę gatunkami, znowu pokaże absurdy życia w tym kraju, ale no nie pykło. Scenariusz pisany chyba na kolanie dzień po rozpoczęciu prac na planie.
"Uprowadzenie Agaty" to to taki protoplasta kina Vegi - zlepek dziwnych scenek, w których nie wiadomo o co chodzi (scena z Pazurą jest tak absurdalna, że ciężko cokolwiek więcej o niej napisać). Muzyka jedynie wybija się ponad tego gniota, ale mimo wszystko to za mało - 1/10
ja pierdole :D
Co tu dużo pisać - NIESAMOWITY film. Nie wiedzieć dlaczego przez wszystkie lata w mojej głowie "Uprowadzenie Agaty" uchodziło za jakiegoś niesamowitego klasyka polskiego kina. W sumie opisu fabuły nigdy nie czytałem, znałem jedynie nazwiska w obsadzie plus reżysera, ale mimo to urósł on do rangi klasyka. Nieważne. Ważne jest to, co zobaczyłem, a zobaczyłem coś co przerosło moje oczekiwania.
Za cholerę nie spodziewałem się, że Marek Piwowski nakręcił film mogący kandydować do polskiego paździerza wszech czasów :D Ta fabuła, o gościu, który na tydzień przed końcem wyroku postanawia uciec z więzienia bo się zakochał (ale nie wie jeszcze w kim XDDD), to inny poziom mindfucka. Później jeszcze wjeżdża ta szalona rodzina tytułowej Agaty. Ogień. Nie wiem czy założenie Piwowskiego było takie, że będzie bawił się trochę gatunkami, znowu pokaże absurdy życia w tym kraju, ale no nie pykło. Scenariusz pisany chyba na kolanie dzień po rozpoczęciu prac na planie.
"Uprowadzenie Agaty" to to taki protoplasta kina Vegi - zlepek dziwnych scenek, w których nie wiadomo o co chodzi (scena z Pazurą jest tak absurdalna, że ciężko cokolwiek więcej o niej napisać). Muzyka jedynie wybija się ponad tego gniota, ale mimo wszystko to za mało - 1/10
ja pierdole :D
04-06-2021, 09:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-06-2021, 09:58 przez Pelivaron.)





