The Flight Of The Phoenix (1965)
Samolot rozbija się na pustyni. Garstka ocalałych próbuje przetrwać jadąc na przeterminowanej żywności i kilku kroplach wody dziennie. Słońce piecze niemiłosiernie, skóra na twarzy i rękach pęka, facjaty są coraz bardziej zarośnięte, brudne i wykrzywione grymasem wycieńczenia (niby takie oczywiste, ale w obecnych czasach mielibyśmy w zamian czyściutkich plejbojów i laski z idealną opalenizną). Piętrzą się problemy, konflikty, dochodzi do starcia charakterów samców alfa, mamy nawet lekko wpleciony spór na linii tradycja - postęp/technologia. Oprócz rwanego czasem montażu wszystko tu chodzi i buczy, prawie 2 i pół godziny ogląda się jak odcinek świetnego serialu. Scenarzysta nie oszczędza bohaterów, nie występują tu też cudowne ozdrowienia, a i pewne rozwiązania fabularne nie mają finału tam, gdzie się człowiek spodziewa. Osada rewelacyjna - wielki Jimmy Stewart, Peter Finch, Richard Attenborough, Ian Bannen (w kolejnej świetnej roli, niesłusznie zapomniany aktor), George Kennedy, Ernest Borgine. W 2004 powstał remake z Quaidem, Ribisim i doktorem House, ponoć fatalny.
Robert Aldrich robił dobre kino rozrywkowe - to wyżej, Dirty Dozen, What Ever Hapenned To Baby Jane?
Samolot rozbija się na pustyni. Garstka ocalałych próbuje przetrwać jadąc na przeterminowanej żywności i kilku kroplach wody dziennie. Słońce piecze niemiłosiernie, skóra na twarzy i rękach pęka, facjaty są coraz bardziej zarośnięte, brudne i wykrzywione grymasem wycieńczenia (niby takie oczywiste, ale w obecnych czasach mielibyśmy w zamian czyściutkich plejbojów i laski z idealną opalenizną). Piętrzą się problemy, konflikty, dochodzi do starcia charakterów samców alfa, mamy nawet lekko wpleciony spór na linii tradycja - postęp/technologia. Oprócz rwanego czasem montażu wszystko tu chodzi i buczy, prawie 2 i pół godziny ogląda się jak odcinek świetnego serialu. Scenarzysta nie oszczędza bohaterów, nie występują tu też cudowne ozdrowienia, a i pewne rozwiązania fabularne nie mają finału tam, gdzie się człowiek spodziewa. Osada rewelacyjna - wielki Jimmy Stewart, Peter Finch, Richard Attenborough, Ian Bannen (w kolejnej świetnej roli, niesłusznie zapomniany aktor), George Kennedy, Ernest Borgine. W 2004 powstał remake z Quaidem, Ribisim i doktorem House, ponoć fatalny.
Robert Aldrich robił dobre kino rozrywkowe - to wyżej, Dirty Dozen, What Ever Hapenned To Baby Jane?
10-06-2021, 16:01





