(12-06-2021, 09:50)Kryst_007 napisał(a): Moulin Rogue! (2001, reż. Baz Luhrmann)
Jeden z tych wielu musicali, które albo się kocha albo nienawidzi.
Ja z Bazem Luhrmannem mam duży problem. Jego każdy film ma momenty, które mi się podobają, ale też dużo takich, które mnie irytują i wkurzają bardzo. Żaden jego film nie podobał mi się tak w pełni, w każdym znajdzie się coś co mnie irytuje, ale i tak sprawdzam każdy jego projekt. Tak było z jego ostatnimi dziełami jak "The Get Down" i "Wielki Gatsby", ale zaczęło się już od "Romea i Julii", w którym jest wiele świetnych scen, ale też sporo które mnie wybijają z filmu.
Ale jest jeden wyjątek, czyli właśnie Moulin Rouge!, który widziałem nawet już nie wiem ile razy. Pierwsze dwa razy w kinie, a potem ileś tam seansów w domu. Co kilka lat sobie przypominam, choć jest to film, tak dynamiczny, szalony i szybki, że głowa może rozboleć w pierwszych minutach, ale w drugiej połowie tempo trochę się uspokaja, nie jest aż tak zawrotne. Jest to film, któremu dałem 10/10 (drugim musicalem, któremu dałem taką ocenę to odcinek Buffy), a ja taką ocenę daję bardzo rzadko i taocena nigdy nie zmieni się.
Tak naprawdę to właśnie od Moulin Rouge! polubiłem musicale, ale nie wszystkie, wolę te kręcone w XXI wieku (choć jest kilka klasyków, które bardzo lubię, jak np. filmy Boba Fosse). Jest to też film, który idealnie nadaje się do zabawy ze znajomymi w "Jaka to melodia?":-) Nie raz organizowaliśmy na imprezach zabawy z coverami z filmu i zgadywaliśmy, jakiego hitu to cover. Niby łatwo odgadnąć, ale też są kawałki w filmie, na które składa się kilka piosenek w jednym kawałku, cover w coverach.
A co do aktora, który gra głównego złego, to jest świetny w australijskim znakomitym serialu "Rake" (czarna komedia), dostępnym na Netflixie. Richard Roxburgh, bo o nim mowa, gra prawnika Cleavera Greena zajmującego się najgorszymi sprawami, których inni prawnicy nie chcą brać, np. broni kanibala granego przez Hugo Weavinga, w innym odcinku broni Sama Neilla, który sypia ze swoim psem. Główny bohater przypomina trochę Hanka Moodiego z Californication.
Jeśli coś Wam świta, to nie dziwne, bo powstał amerykański remake z Gregiem Kinnearem skasowany po 1 serii. Jest też Jacek Koman w roli kierowcy prawnika (Yvonne Strahovski nie ma). Dużo jest polskich wątków (np. polska partia, polskie imprezy) i Polaków granych przez polskich aktorów, którzy są pokazywani miło i sympatycznie. Z serialu można odnieść wrażenie, że w Australii to Polaków i Polskę się uwielbia.
A wracając do musicalu Luhrmanna to polecam tekst Michała Chacińskiego sprzed wielu lat, który słowo w słowo oddaje co myślę o tym arcydziele - https://esensja.pl/film/recenzje/tekst.html?id=23239
14-06-2021, 02:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2021, 02:33 przez michax.)





