Infinite - Assasins's Creed łączy siły z Nieśmiertelnym. Na Ziemi żyją ludzie tzw. "Nieskończeni", których dotyka reinkarnacja - po śmierci rodzą się w nowym ciele i w wieku nastu lat wraca im pamięć oraz umiejętności z poprzednich wcieleń. Do takich należy główny bohater grany przez Wahlberga - był świadkiem wojen punickich, mistrzem sztuk walk w starożytnej Japonii oraz jakimś nołnejmowym gangusem w Meksyku. Pech chce, że jego poprzednie wcielenie schowało gdzieś pewnego mcguffina, który może zniszczyć świat, a goni za nim frakcja "złych Nieskończonych" w postaci Chiwetela Ejiofora.
Na papierze wydaje się to sympatyczną przygodówką z akcją, która okazyjnie może pokazywać mniej oklepane czasy z kart historii. A dostałem coś zupełnie przeciwnego - kserokopię wyczynów Michaela Baya z żenującą fabułą oraz nudnym i kompletnie przezroczystym Wahlbergiem, a także totalnie niewykorzystanym wątkiem reinkarnacji. Mulcahy w 1986 roku pokazał, że nawet po taniości można zbudować jakąś historyczną epokę w której żył Mcleod. Tutaj w ogóle tego nie ma, a półsekundowe flaszbaki z bycia Indianinem to wszystko, na co było stać Fuquę. Dramat. Specjalna nominacja pod najbardziej kretyńską i nielogiczną scenę akcji leci do Infinite (mowa o tej z motorem i samolotem).
2/10 - punkt za Sophie Cookson, która momentami czuje do postaci Wahlberga taką miętę, że całość skręca w kierunku niezamierzonej komedii
Na papierze wydaje się to sympatyczną przygodówką z akcją, która okazyjnie może pokazywać mniej oklepane czasy z kart historii. A dostałem coś zupełnie przeciwnego - kserokopię wyczynów Michaela Baya z żenującą fabułą oraz nudnym i kompletnie przezroczystym Wahlbergiem, a także totalnie niewykorzystanym wątkiem reinkarnacji. Mulcahy w 1986 roku pokazał, że nawet po taniości można zbudować jakąś historyczną epokę w której żył Mcleod. Tutaj w ogóle tego nie ma, a półsekundowe flaszbaki z bycia Indianinem to wszystko, na co było stać Fuquę. Dramat. Specjalna nominacja pod najbardziej kretyńską i nielogiczną scenę akcji leci do Infinite (mowa o tej z motorem i samolotem).
2/10 - punkt za Sophie Cookson, która momentami czuje do postaci Wahlberga taką miętę, że całość skręca w kierunku niezamierzonej komedii
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
05-07-2021, 21:53





