Na Zemście byłem w kinie, więc na TVP Kultura nadarzyła się okazja do powtórki. Więc…
Czy wszyscy twórcy upadli na głowę?! Ktoś ubzdurał, by tak w Panu Tadeuszu niewolniczo opierano na literackim oryginale i aktorzy gadają kilometrowym wierszem. Taki zabieg w adaptacji Pana Tadeusza mogę zrozumieć, bo literacki oryginał ma status narodowego dziedzictwa. Ale Zemsta? Naprawdę? Stało by się coś, jakby zdecydowano na dialogi w prozie i bardziej zbliżone do obecnej polszczyzny? Polonistki robiłyby zadymy na ulicach i plądrowałyby sklepy? Niewolnicze kopiowania oryginału jak w Panu Tadeuszu czasami jest bezmyślne, jak scena gdy Cześnik pyta się Papkina, czy ten się trzęsie. No trzęsie się, bo jest zima. W kraju gdzie klimat jest surowszy. Cierpi na tym filmowy język, bo też w sumie ciężko znaleźć jakiegoś głównego bohatera, choć znamiona takowego ma Papkin.
Gdybyś ktoś by mi powiedział, że to komedia, to bym się kłócił. Żadnych jakichś akcji, jakiegoś szarżowania (no jest tam trochę pod koniec). No może, motyw muzyczny od Kilara jakieś wskazówki daje. - ktoś uznał, że beznamiętne recytowanie archaicznym językiem to jedyne źródło humoru. Urggh... Zemsta to prosta historyjka, a nie jakiś epos od Sienkiewicza! Dodatkowo rymowany tekst gryzie z próbą grania mniej wystylizowanej pozy, co widać to w scenie pierwszego dialogu Klary i Wacława.
Zresztą już pal licho z tekstem. Pieniądze przeznaczone na scenografię (dość biedną) i kostiumy zostały zmarnowane, bo sceny to wyłącznie gadanie jak w teatrze i chodzenie/siedzenie. Zresztą nawet tego nie ukrywali. To Teatr Telewizji – napisy końcowe są tle kurtyny teatralnej. W pewnym momencie jest łamanie ściany w scenie z Papkinem i Podstoliną.
Aktorsko nawet OK. Polański ze sztucznym wąsem to kompletny miscast i dostał rolę chyba dlatego, bo z Wajdą byli kumplami. Papkina to wyobrażałem jako cwaniaczka, który przy każdej okazji kozaczy jak nie przychodzi co do czego i generalnie to modelowy comic relief. A Romuś to za poczciwy i wydaje się nieszczęśliwy. Nawet średnio sprawdza jako creep w stosunku do Klary. Seweryn jest bezpłciowy jako Rejent. I jak wydawało mi się, że Rejent to miał być przeciwieństwo raptusa Cześnika, czyli powściągliwy, mrukliwy i tajemniczy (w końcu otrzymał nazwisko Milczek). A wajdowy Rejent to mniej krzyczący Cześnik.
Olbrychski dostał rolę, bo nazwisko. Ponieważ nic tu nie gra i rola jest epizodyczna.
Czy mi się wydawało, że Gajos i Polański w pierwszej wspólnej scenie byli postsynchronizowani? Gdyż kłapy się nie zgadzają.
Pochwalę za kreatywny napis tytułu zamiast prostej czcionki.
1,5/10
Czy wszyscy twórcy upadli na głowę?! Ktoś ubzdurał, by tak w Panu Tadeuszu niewolniczo opierano na literackim oryginale i aktorzy gadają kilometrowym wierszem. Taki zabieg w adaptacji Pana Tadeusza mogę zrozumieć, bo literacki oryginał ma status narodowego dziedzictwa. Ale Zemsta? Naprawdę? Stało by się coś, jakby zdecydowano na dialogi w prozie i bardziej zbliżone do obecnej polszczyzny? Polonistki robiłyby zadymy na ulicach i plądrowałyby sklepy? Niewolnicze kopiowania oryginału jak w Panu Tadeuszu czasami jest bezmyślne, jak scena gdy Cześnik pyta się Papkina, czy ten się trzęsie. No trzęsie się, bo jest zima. W kraju gdzie klimat jest surowszy. Cierpi na tym filmowy język, bo też w sumie ciężko znaleźć jakiegoś głównego bohatera, choć znamiona takowego ma Papkin.
Gdybyś ktoś by mi powiedział, że to komedia, to bym się kłócił. Żadnych jakichś akcji, jakiegoś szarżowania (no jest tam trochę pod koniec). No może, motyw muzyczny od Kilara jakieś wskazówki daje. - ktoś uznał, że beznamiętne recytowanie archaicznym językiem to jedyne źródło humoru. Urggh... Zemsta to prosta historyjka, a nie jakiś epos od Sienkiewicza! Dodatkowo rymowany tekst gryzie z próbą grania mniej wystylizowanej pozy, co widać to w scenie pierwszego dialogu Klary i Wacława.
Zresztą już pal licho z tekstem. Pieniądze przeznaczone na scenografię (dość biedną) i kostiumy zostały zmarnowane, bo sceny to wyłącznie gadanie jak w teatrze i chodzenie/siedzenie. Zresztą nawet tego nie ukrywali. To Teatr Telewizji – napisy końcowe są tle kurtyny teatralnej. W pewnym momencie jest łamanie ściany w scenie z Papkinem i Podstoliną.
Aktorsko nawet OK. Polański ze sztucznym wąsem to kompletny miscast i dostał rolę chyba dlatego, bo z Wajdą byli kumplami. Papkina to wyobrażałem jako cwaniaczka, który przy każdej okazji kozaczy jak nie przychodzi co do czego i generalnie to modelowy comic relief. A Romuś to za poczciwy i wydaje się nieszczęśliwy. Nawet średnio sprawdza jako creep w stosunku do Klary. Seweryn jest bezpłciowy jako Rejent. I jak wydawało mi się, że Rejent to miał być przeciwieństwo raptusa Cześnika, czyli powściągliwy, mrukliwy i tajemniczy (w końcu otrzymał nazwisko Milczek). A wajdowy Rejent to mniej krzyczący Cześnik.
Olbrychski dostał rolę, bo nazwisko. Ponieważ nic tu nie gra i rola jest epizodyczna.
Czy mi się wydawało, że Gajos i Polański w pierwszej wspólnej scenie byli postsynchronizowani? Gdyż kłapy się nie zgadzają.
Pochwalę za kreatywny napis tytułu zamiast prostej czcionki.
1,5/10
16-07-2021, 22:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-07-2021, 10:25 przez OGPUEE.)






