Jolt (2021)
Tjaaaa....
Co by tutaj powiedzieć o tym filmie, hmm...
Spotykałem się z określaniem jako komedia, porównywaniem do "Johna Wicka" czy "Adrenaliny"..
Hmmmm....
No, nie.
Humor jak się pojawia jest bardzo dobry ale jest tego sporo za mało aby uznać to za komedię. Scen akcji/walk jest mało, nie powalają a Beckinsale korzysta z dublerki. Dupa a nie "kino akcji".
Styl jest bardzo "komiksowy" (także "wyjaśnienia" na temat głównej bohaterki), fabuła pretekstowa. I niestety cierpi przez wyraźne ustawianie tego pod rozkręcenie jako nową serię (jeśli nie universum :) I szczerze mówiąc wydaje mi się że Beckinsale jest już za stara na rozkręcanie serii "Selena bis".
Powiedzieć że to jest "film feministyczny" to jest nic nie powiedzieć :p
Uj :p
Co na plus.. Na plus aktorzy i wygrywanie relacji między postaciami. A nawet łamanie wizerunku. Jai Courtney jest świetny na początku filmu jako sympatyczny, nieco fajtłapowaty księgowy, nieoczekiwanie bardzo fajnie wypadają z Beckinsale jako ekranowa para - mimo ze jest na to tylko chwila. W zasadzie okazało się że gdyby nakręcono ten film jako komedię romantyczną z tymi aktorami - to.. bardzo dobrze by to wyszło. Chyba nawet lepiej :p
Jest Tucci, Cannavale. Mają fajne scenki z główną bohaterką, to naprawdę "zażera". Jest Susan Sarandon. I Beckinsale jest naprawdę niezła tutaj. Ma też chyba nowego "majstra od twarzy" bo wygląda bardzo dobrze acz nie sposób nie zauważyć że unikają pokazywania jej w normalnym, dziennym świetle :p
Oglądało mi się całkiem nieźle ale w sumie tylko dzięki aktorom i chemii między nimi. No i temu udanemu humorowi. Takie.. 6,5/10.
Ale sporo ludków nabije ten film na pal i podpali aby gorzał żywcem widny z daleka ^^
I naprawdę jest za co, niestety.
Tjaaaa....
Co by tutaj powiedzieć o tym filmie, hmm...
Spotykałem się z określaniem jako komedia, porównywaniem do "Johna Wicka" czy "Adrenaliny"..
Hmmmm....
No, nie.
Humor jak się pojawia jest bardzo dobry ale jest tego sporo za mało aby uznać to za komedię. Scen akcji/walk jest mało, nie powalają a Beckinsale korzysta z dublerki. Dupa a nie "kino akcji".
Styl jest bardzo "komiksowy" (także "wyjaśnienia" na temat głównej bohaterki), fabuła pretekstowa. I niestety cierpi przez wyraźne ustawianie tego pod rozkręcenie jako nową serię (jeśli nie universum :) I szczerze mówiąc wydaje mi się że Beckinsale jest już za stara na rozkręcanie serii "Selena bis".
Powiedzieć że to jest "film feministyczny" to jest nic nie powiedzieć :p
Uj :p
Co na plus.. Na plus aktorzy i wygrywanie relacji między postaciami. A nawet łamanie wizerunku. Jai Courtney jest świetny na początku filmu jako sympatyczny, nieco fajtłapowaty księgowy, nieoczekiwanie bardzo fajnie wypadają z Beckinsale jako ekranowa para - mimo ze jest na to tylko chwila. W zasadzie okazało się że gdyby nakręcono ten film jako komedię romantyczną z tymi aktorami - to.. bardzo dobrze by to wyszło. Chyba nawet lepiej :p
Jest Tucci, Cannavale. Mają fajne scenki z główną bohaterką, to naprawdę "zażera". Jest Susan Sarandon. I Beckinsale jest naprawdę niezła tutaj. Ma też chyba nowego "majstra od twarzy" bo wygląda bardzo dobrze acz nie sposób nie zauważyć że unikają pokazywania jej w normalnym, dziennym świetle :p
Oglądało mi się całkiem nieźle ale w sumie tylko dzięki aktorom i chemii między nimi. No i temu udanemu humorowi. Takie.. 6,5/10.
Ale sporo ludków nabije ten film na pal i podpali aby gorzał żywcem widny z daleka ^^
I naprawdę jest za co, niestety.
24-07-2021, 20:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-07-2021, 01:39 przez Rozgdz.)





